Niger
oraz kilka słów o tym, dlaczego wciąż nie istnieje opis wyprawy

Już kilkanaście razy słyszałem od znajomych i przyjaciół oraz czytałem w listach od zupełnie nieznanych mi osób pytanie: "Kiedy napiszesz coś o Nigrze?". Odpowiedź brzmi: nie wiem. Od marca, czyli od czasu, gdy po raz trzeci stanąłem na Czarnym Lądzie, sporo się w moim życiu zmieniło. Po pierwsze i najważniejsze: Monika przyjęła moje "afrykańskie" oświadczyny — ślub ustaliliśmy na koniec września 2006 r. Po drugie: poczułem, że nadszedł w końcu czas, by ostatecznie "przeciąć pępowinę" i zacząć własne życie z dala od rodzinnego domu. Po trzecie: coraz mniej podoba mi się to, co się dzieje w moim własnym kraju; ogarnia mnie marazm, beznadzieja i poczucie życia w państwie chorym na gorączkę agenturalno-inwigilacyjno-policyjną.

W warunkach przygotowań do wprowadzenia w swoje życie nowego ładu niewiele zostaje czasu na tak czasochłonne zajęcie jak opisywanie wyjazdu do Afryki. Bardzo chciałbym kontynuować tradycję tworzenia dzienników z egzotycznych podróży, tym bardziej, że po prostu lubię pisać. Obiecuję zatem i sobie, i moim wiernym Czytelnikom: gdy tylko będę czuł się na siłach, zacznę pisać.

Na koniec chciałbym zwyczajnie podziękować Wam za zainteresowanie i podzielić się kilkoma fotografiami z wyjazdu.

[ Astronomia | Frombork | Podróże | Rozmaitości | Strona główna | Informacje techniczne | Nowości | Mapa strony | PGP ]


© 1999–2017 by Tomasz Lewicki

Dobra strona!

Creative Commons Spam Poison Valid XHTML Valid CSS2 Kubuntu PageRank