www.przenosneplanetarium.pl

"Wrocław zawsze poddaje się ostatni"

Opowieść Radka Piora

Międzynarodowy Rok Astronomii 2009 Podbój Polskich Planetariów — etap 4

Z niepokoju drżę
Więc obejmij mnie dobry Wrocławiu

Na czwarty etap Podboju Polskich Planetariów czekaliśmy wszyscy ponad 3 miesiące. Ale się doczekaliśmy! 11 października 2008 pełni tęsknoty i żądni kolejnych wrażeń spotkaliśmy się na Dworcu Głównym we Wrocławiu — tradycyjnym miejscu spotkań ekipy przed każdym z etapów Podboju. Tym razem celem (dłuższej lub krótszej) podróży było jedno tylko miejsce: wrocławskie planetarium, które nie istnieje. Zastępuje je jednak astronomiczna instalacja w Instytucie Astronomicznym. Półkulisty ekran, stworzony przy minimum kosztów i maksimum zaangażowania, wygląda niemal profesjonalnie. Wyświetlane niebo też jest całkiem przyzwoite i tylko nasze pedantyczne podejście do tematu nie pozwala nazwać kopuły w instytucie prawdziwym planetarium.

Z marzeń utwórz mgłę
Bym schroniła się, bym ukryła

"Planetarium" we Wrocławiu urosło na solidnej podstawie marzeń i nadziei. Pracownicy Instytutu Astronomicznego postanowili przedstawić wrocławianom niebo na sztucznym ekranie w ramach Dolnośląskiego Festiwalu Nauki. Ludzka wyobraźnia lubi być wspierana poprzez obrazy i właśnie obrazami należy do widzów docierać. Projekcja na niebie planetarium jest wspaniałym przeżyciem właśnie dlatego, że wyobraźnia działa tutaj we wszystkich wymiarach. Wobec braku gwiezdnego kina w stolicy Dolnego Śląska postanowiono wykonać je w ramach dostępnych środków. Środków nie było zbyt dużo, ale zapału nie brakowało. Z rurek, sznurków i białej tkaniny powstała czterometrowa kopuła: ekran o całkiem zadowalającej jakości. Przywieszono go w rogu sali komputerowej Instytutu — tak aby pod spodem można było wstawić krzesła dla żądnej wrażeń publiczności. Sercem cyfrowego planetarium ustanowiono projektor multimedialny. Zakrzywienie obrazu i jego projekcję na całą kopułę realizuje sferyczne lustro, a obróbkę multimediów i widoczność właściwych gwiazd zapewnia zwyczajny komputer. Ten sam komputer zarządza emisją podkładu muzyczno-głosowego dla przygotowanego seansu.

Serce wrocławskiego planetarium

Co przyniesie czas
Zauroczy nas — mądry Wrocławiu

Prezentowany w ramach Dolnośląskiego Festiwalu Nauki seans wzbudził ogromne zainteresowanie. Żądni przygód pod kopułą mieszkańcy Wrocławia w długiej kolejce czekali na swój czas w tym przygotowanym specjalnie na tę okazję gwiezdnym kinie. Wszyscy się doczekali i każdy był zachwycony. Seans nie jest zbyt długi, nie zanudzi widzów. W sposób multimedialny prezentowane jest rozgwieżdżone niebo oraz planety w Układzie Słonecznym. Są szybkie zbliżenia, wędrówka po niebie i kolorowe animacje. Cyfrowe planetarium serii low-cost ma naturalnie pewne ograniczenia: stosunkowo mała rozdzielczość ekranu przekłada się na rozmycie plamek odpowiadających gwiazdom, a wydolność obliczeniowa komputera jest chyba na granicy możliwości. Prezentacja nieba w takim gwiezdnym kinie działa jednak na wyobraźnię tak samo jak wizyta w każdym innym planetarium i na długo pozostaje w pamięci widzów.

Zaangażowanie twórców wrocławskiej "namiastki prawdziwego planetarium" widać przede wszystkim przy porównaniu nakładów (naprawdę niewielkich) do osiągniętego efektu (całkiem przyzwoitego). Sposobem zapożyczonym z Wrocławia można więc stworzyć proste, domowe wręcz, gwiezdne kino w każdym zakątku kraju. Wystarczy kopuła, sferyczne zwierciadło, rzutnik multimediów, komputer, darmowe oprogramowanie i… liczne godziny pracy.

Lustro

Pod kopułą

Będę obok by spełnić Twoje sny
Piękne sny, dobre sny

Pracownicy Instytutu Astronomicznego wykazali ogromne zaangażowanie. Przygotowanie instalacji planetarium i jej zmontowanie oraz przygotowanie seansu wymagało bowiem wielu długich godzin planowania, konstruowania i regulacji. Jakość prezentacji nie jest cudowna, ale na potrzeby krótkiej prezentacji zdecydowanie wystarczy. Wszystkie zmysły pracują, a to jest najważniejsze! Wykorzystano proste środki, które okazały się nad wyraz efektywne. Istniejące planetarium serii low-cost pokazuje więc jednoznacznie, że ogólnoludzka chęć poznawania Wszechświata istnieje i musi być w społeczeństwie zaspokajana. Obecne "planetarium" pozwala tę potrzebę w pewnym stopniu realizować. Należy jednak zacząć bardzo poważnie myśleć nad poważnym planetarium dla Wrocławia (a w długim czasie praktycznie dla każdego większego polskiego miasta). Jedynie w ten sposób można efektywnie wykorzystać potencjał drzemiący w popularyzatorach nauki i w interaktywny sposób pokazać, że astronomia jest ciekawa. A może być jeszcze ciekawsza…

Stoję u twych drzwi
Czy otworzy mi Pierwsza Miłość

Nasza wizyta w Instytucie Astronomicznym miała miejsce 3 tygodnie po wydarzeniach festiwalowych i już wiemy, że planetarium nie zniknie z pomieszczeń Instytutu. Kopuła wraz z potrzebnymi rekwizytami stanowić ma centralne miejsce laboratorium dydaktycznego nastawionego na popularyzację astronomii. Jest plan, aby wrocławskie szkoły mogły korzystać z wiedzy i dorobku pracowników Instytutu. Połączona z prelekcją i edukacyjnym wstępem wizyta pod kopułą stanie się więc częścią edukacyjnej ścieżki Wrocławian.

Podbój Polskich Planetariów to oczywiście astronomia i wizyty pod kopułami, ale też spotkania. Spotkania pierwszych i kolejnych miłości, znajomych ze wszystkich zakątków Polski, a przede wszystkim przyjaciół. Przyjaciół z astronomicznych obozów i wypadów realizujących pasje w ramach wspólnych inicjatyw. Po wizycie w planetarium mieliśmy chwilę na zwiedzenie wrocławskiego obserwatorium. Potem rozpoczęły się "szaleństwa sobotniej nocy". Były więc wspólne toasty i konsumpcja barowych przysmaków, były nocne spacery po mieście. Rozmowom nie było końca. Debatowaliśmy jak zwykle o planetariach, ale też o życiu prywatnym, planach na przyszłość, remoncie mieszkań i dzieciach. Niedzielny poranek szybko zamienił się w popołudnie, które uwieńczyliśmy dużym kuflem piwa w przydworcowym barze, planując po cichu kolejny etap Podboju.

Wrocławska "namiastka planetarium" to dziesiąty obiekt odwiedzony przez ekipę Podboju Polskich Planetariów. Tym razem frekwencja dopisała. Było 14 regularnych uczestników i kilkoro gości. Nasza inicjatywa cały czas trwa. Pewnie jeszcze zimą odwiedzimy kolejne gwiezdne kina. Prawdę mówiąc już nie mogę się doczekać…


Śródtytuły pochodzą z czołówki serialu "Pierwsza miłość". Tekst: Korneliusz Karpiński

[ Strona główna | Podbój Polskich Planetariów | Planetaria | Informacje techniczne | Nowości | Mapa strony | PGP ]

Ostatnia aktualizacja: 22 października 2008


© 1999–2017 by Tomasz Lewicki

Dobra strona!

Creative Commons Spam Poison Valid XHTML Valid CSS2 Kubuntu PageRank