Zambia — przygotowania do wyjazdu

Zdjęcia zaćmienia

Już w autobusie wiozącym nas z Węgier, gdzie obserwowaliśmy całkowite zaćmienie Słońca w 1999 r. zaczęliśmy planować wyprawę do południowej Afryki, a ściślej mówiąc do Zambii, aby obejrzeć pierwsze w III tysiącleciu całkowite zaćmienie Słońca. Oprócz "zwykłego" podziwiania wspaniałego zjawiska naturalnego zamierzaliśmy przysłużyć się nauce. Pierwotny plan zakładał przeprowadzenie następujących obserwacji:

  1. fotografie korony słonecznej w świetle białym na kliszach negatywowych i pozytywowych (slajdach) z użyciem obiektywów szerokokątnych, teleobiektywów i teleskopów,
  2. pomiary stopnia polaryzacji korony,
  3. pomiar spadku jasności tła nieba podczas trwania całego zjawiska,
  4. pomiary meteorologiczne.

Dodatkowo zamierzaliśmy podjąć próbę sfotografowania Księżyca w fazie nowiu z odpowiednio długim czasem naświetlania — tak, by widać było szczegóły powierzchni naszego naturalnego satelity. Jest on wówczas oświetlany tylko przez Ziemię, która na księżycowym niebie jest w pełni. Byłyby to prawdopodobnie pierwsze tego typu fotografie wykonane przez Polaków.

Dlaczego akurat Zambia? Jeśli uważnie poczytasz tekst, który znajduje się tutaj, na pewno się tego dowiesz. W pierwotnie planowanym przez nas miejscu obserwacji faza maksymalnego zaćmienia nastąpiła o godzinie 13 UT, Słońce było wtedy na wysokości 40 stopni nad północno-zachodnim horyzontem (pamiętajmy, że na południowej półkuli Słońce w południe znajduje się nad północnym horyzontem, przeciwnie niż ma to miejsce na północ od równika!). Dla porównania: w Polsce wysokość 40 stopni nad horyzontem w słoneczne południe osiąga nasza Dzienna Gwiazda na początku wiosny i jesieni. Faza całkowita trwała tam 4 minuty. Dotyczy to tzw. centralnej linii pasa zaćmienia całkowitego (jest to linia biegnąca wzdłuż całego pasa, wyznaczająca jego oś symetrii podłużnej. Na północ i południe od tej linii, o ile nadal znajdujemy się w pasie, zaćmienie jest także całkowite, ale trwa krócej. Natomiast na północ i południe od granic pasa zaćmienie jest "tylko" częściowe). W tym miejscu znajduje się mapa Zambii z zaznaczonym pasem całkowitości. Tutaj natomiast jest zamieszczona mapka z zaznaczonym miejscem obserwacji (ok. 170 km od Lusaki).

Pomoc w wykonaniu filtrów potrzebnych do określenia stopnia polaryzacji korony słonecznej podczas zaćmienia całkowitego uzyskaliśmy ze strony Królewskiego Obserwatorium Astronomicznego w Brukseli (dr Jean-Rene Gabryl i dr Frederic Clette) oraz Instytutu Astronomicznego Uniwersytetu Wrocławskiego (prof. dr hab. Henryk Cugier i dr Paweł Rudawy).

Wcześniej przeszliśmy kilkumiesięczny cykl szczepień (przeciwko żółtej febrze, WZW A i B, polio, durowi brzusznemu) oraz profilaktykę przeciwmalaryczną (przed, w trakcie i po wyprawie). Wielu cennych wskazówek i konsultacji udzielił nam dr Jacek Jeske z Łodzi (wojewódzki konsultant z zakresu medycyny morskiej i chorób tropikalnych), który również wziął udział w wyprawie, a kilka dni po powrocie z niej niespodziewanie zmarł :(

Przygotowania do wyjazdu trwały, jak już wspomniałem, od sierpnia 1999 r. Nasze początkowe, bardzo ambitne plany uległy sporym modyfikacjom z powodów zarówno czysto finansowych, jak i różnorakich innych przyczyn. Okazało się bowiem, iż musieliśmy ponieść pełny koszt przelotu do i z Zambii (z Frankfurtu n/M via Addis-Abeba do Lusaki), w związku z czym całkowity koszt wyprawy wzrósł mniej więcej dwukrotnie od wcześniej przyjętego. Z tego powodu nie udało nam się dotrzeć do zaplanowanego miejsca obserwacji (Balovale — inaczej Zambezi). Ograniczyło to również w znacznym stopniu zaplanowany program naukowy (większy koszt indywidualny = mniej liczna ekipa = mniejsza [a w dodatku ograniczona] ilość bagażu w samolocie = mniejsza ilość sprzętu, jaką byliśmy w stanie zabrać). Ostateczna wersja "minimum" zakładała zatem obserwację zjawiska ze stolicy Zambii — Lusaki — gdzie zaćmienie miało trwać 3m14s. Niemniej jednak chcieliśmy próbować — zależnie od możliwosci, zarówno finansowych, jak i czasowych — dostać się bardziej na północny zachód wzdłuż pasa zaćmienia całkowitego, tak by "uszczknąć" tyle dodatkowych sekund, na ile tylko było to możliwe.

Ostatecznie wykonaliśmy jedynie część programu, głównie fotografie korony przez filtr polaryzacyjny. Na zrobienie "zwyczajnych" zdjęć w świetle białym zabrakło nam czasu (i "mocy przerobowych"). Wykonaliśmy także pomiary zmian temperatury powietrza podczas trwania zaćmienia, ale wszystkie wyniki (łącznie z dokładnym zapisem momentów wykonania poszczególnych fotografii i pozycji filtra polaryzacyjnego) zaginęły wraz z jednym z naszych plecaków, w którym był jeszcze teleobiektyw 400 mm oraz spisywany w pocie czoła dziennik ekspedycji.

[ Astronomia | Strona główna | Opis wyprawy | Informacje techniczne | Nowości | Mapa strony | PGP ]

Ostatnia aktualizacja: 20 czerwca 2007 r.

© 1999–2017 by Tomasz Lewicki

Dobra strona!

Creative Commons Spam Poison Valid XHTML Valid CSS2 Kubuntu PageRank