Gdzie obserwował i mieszkał Mikołaj Kopernik

Janusz Pagaczewski

Poniższy artykuł został opublikowany w miesięczniku "Urania" w czterech kolejnych numerach z lutego, marca, kwietnia i maja 1973 r. Przygotowanie i publikacja wersji elektronicznej za zgodą redakcji czasopisma "Urania-Postępy Astronomii".

Część 1. Mit o obserwatorium na ganku obronnym

Na wstępie należy stwierdzić, że dawniejsi biografowie Kopernika nie zdawali sobie jasno sprawy, z jakiego miejsca dokonywał on we Fromborku obserwacji ani na czym ustawiał on swoje drewniane, nieporęczne i ciężkie narzędzia.

Leopold Prowe uważał, że Mikołaj Kopernik wybrał sobie na mieszkanie jedną z wież w murach obronnych opasujących Katedrę, mianowicie północno-zachodnią, tylko dlatego, że "dla swoich obserwacji nieba potrzebował podwyższonego i możliwie wolno położonego obserwatorium". Wieżę tę kwalifikuje Prowe — laik w sprawach astronomii — jako względnie korzystną dla obserwacji astronomicznych, imputując czytelnikowi w pełnych emfazy słowach, że Kopernik musiał ją zajmować od samego początku swego pobytu we Fromborku, tj. od wiosny 1512 r., czego jednak wcale nie uzasadnia. Tak oto tworzą się mity, i to za pośrednictwem skądinąd bardzo solidnych i zasłużonych badaczy.

Prowe podaje też opis wieży Kopernika: "Curia Copernicana, zwana także wieżą (turris) lub wieżyczką (turricula) starszego pochodzenia i staranniej niż inne zbudowana, zawiera oprócz sutereny trzy kondygnacje [w istocie cztery — przypis JP oraz zdjęcie]. Sięgający do jej drugiego piętra mur obronny otaczający wzgórze katedralne łączy ją z niższą wieżą bramną dziedzińca katedralnego. Przez drzwi, które istniały jeszcze za poprzedniego pokolenia, można było bezpośrednio z wieży wejść na rozszerzający się w rodzaj ganku mur. Ten ganek wykorzystał Kopernik — oprócz wieży — do obserwacji".

Na czym opierał się Prowe, formułując w r. 1883 w ten sposób swoje twierdzenie? Otóż cytuje on w przypisie niepewne i nieco mętne świadectwo szwajcarskiego fizyka i matematyka Johanna Bernoulliego, który w podróży po Brandenburgii, Pomorzu i Prusach zahaczył w 1778 r. o Frombork, by zwiedzić pamiątki po Koperniku: "Wziął nas natychmiast ze sobą i po zwiedzeniu mieszkania Kopernika poprowadził nas schodami na górę do czystego pokoju, z którego rozlegał się piękny widok, i w którym znajdował się portret Kopernika dobrze zachowany, ale zapewne w nowszych czasach malowany. Tutaj miał ten największy z kosmologów i astronomów wykonać większość swoich obserwacji; z tego pokoju idzie wąski ganek do blisko położonej dzwonnicy, który to ganek pod gołym niebem służył czasem do obserwacji".

Relacja ta, krótka i niedokładna, relacjonuje po prostu tradycję zakorzenioną w końcu XVIII wieku we Fromborku, że Kopernik wykonywał swoje obserwacje częściowo z okien wieży, a częściowo z obronnego ganku biegnącego wzdłuż murów. Ganek ten, o szerokości około jednego metra, nie był nakryty dachem i opasywał wieżę od wschodu i południa, łącząc się z dalszymi gankami prowadzącymi do wieży bramnej i oktogonu z dzwonnicą. Na ganek ten miały wychodzić rzekomo drzwi z najwyższego pokoju wieży i który miał jakoby Kopernik używać do celów obserwacji. Tradycję tę przekazywał Bernoulliemu ówczesny proboszcz katedry, kanonik Borowski. Bernoulli zastrzega się zresztą, że to nie jest pewne, gdyż pisze ostrożnie: "według wszelkiego prawdopodobieństwa".

Architekci z Politechniki Warszawskiej badając wieżę w latach 1948-1964 znaleźli zamurowane drzwi na miejscu później wprawionego okna wschodniego tylko na czwartej kondygnacji wieży, a więc na wyższym poziomie ganków obronnych. Na ostatniej zaś, piątej kondygnacji, żadnych starych otworów drzwiowych nie znaleziono.

Należy w tym miejscu jak najmocniej podkreślić charakterystyczną okoliczność, że w relacji Bernoulliego nie ma nigdzie mowy o żadnym tarasie obserwacyjnym ani o rozbudowanym czy też poszerzonym ganku. Gdyby taki istniał, szwajcarski uczony musiałby go zauważyć podczas zwiedzania wieży. Pisze on tylko o małym ganku i przypuszczalnie chciał przez to podkreślić, że był on wąski. Przeciętna szerokość ganków obronnych wynosiła około metra, nie nadawały się więc one do ustawiania dużych narzędzi.

Okazuje się więc, że notatka Bernoulliego, ceniona prawdopodobnie wysoko przez Prowego jako źródło historyczne, nie wytrzymuje krytyki. Opierając się na niej Prowe popełnił błąd, który powtarzali za nim bezkrytycznie następni kopernikolodzy, np. Eugen Brachvogel, nie wyłączając naszego Jeremiego Wasiutyńskiego. Ten ostatni opisuje ze szczegółami widok z okien pracowni Kopernika, nie będąc nigdy we Fromborku.

W opisie Bernoulliego i tych, którzy mu zawierzali, kryje się zatem źródło mitu o wieży Kopernika — Turris Copernicana — jako równoznacznej z jego obserwatorium. Brachvogel, fromborski wikary katedralny w latach 1912-1942, rozwinął ów mit do maksymalnych granic, wmawiając dodatkowo czytelnikom istnienie "poszerzonego ganku drewnianego" do ustawiania narzędzi — tak dalece obserwacja z wąskiego ganku obronnego wydawała się wszystkim nieprawdopodobna i nie przemawiająca do przekonania. Tak też namalował Kopernika Jan Matejko ok. r. 1873, gdy w zachwycie nad pięknem i tajnikami wszechświata siedzi na jakimś ganku opodal instrumentu zwanego triquetrum. W jakiejś więc mierze i Matejko, wspaniały malarz ale nie historyk nauki (w treści jego obrazu kryje się szereg znanych anachronizmów), przyczynił się do rozpowszechnienia owego mitu.

Minimalne rozmiary hipotetycznego balkonu czy ganku, potrzebnego do obserwacji, trzeba by ocenić co najmniej na 2x2 lub 3x3 metry. Jednakże ani architektom, ani archeologom (kopiącym w tym celu w 1963 r. pod wieżą) nie udało się odnaleźć śladów domniemanego balkonu, po którym musiałby zostać jakiś fundament, jeśli miał on stanowić względnie stabilną podstawę dla ciężkich instrumentów. Może i Matejko korzystał z pamiętników Bernoulliego; na pewno opierał się na zdjęciach fotograficznych nadesłanych z trudno wówczas dostępnego dla Polaka Fromborka. Zdjęcia te są przechowywane w Domu Jana Matejki w Krakowie.

Na tę sprawę, powikłaną przez historyków niemieckich, pada wiązka światła ze strony polskiej. Mianowicie Jan Śniadecki napisał w 1802 r. pierwszą w języku polskim rozprawę o Mikołaju Koperniku, tłumaczoną na wiele języków obcych.

Jest tam wiadomość o podróży naukowej Tadeusza Czackiego i Marcina Molskiego po dawnych polskich Prusach i Warmii, przedsięwziętej z ramienia Towarzystwa Naukowego Warszawskiego w celu poszukiwania pamiątek po wielkim astronomie. Obaj uczeni zreferowali Śniadeckiemu naukowe wyniki swej podróży w liście datowanym w Królewcu dnia 12 sierpnia 1802 r., zamieszczonym przez Śniadeckiego w przypisach: "W drodze naszej przedsięwziętej dla zebrania pamiątek zgasłej Ojczyzny, szukaliśmy także Mikołaja Kopernika pomników. Odkrycia nasze, chociaż małe, składamy i z naszej chęci i z woli Zgromadzenia przed tym, który rozbiór dzieł jego z opisem życia przedsięwziął… Mikołaj Kopernik był kanonikiem warmińskim i administratorem dóbr kapitulnych Olsztyn. Dzieląc w obydwu miejscach swoje bawienie, w jednym i drugim miał swoje Gwiazduważnie, czyli Obserwatoria… Pokazują nad drzwiami wykutą dziurę, przez którą promienie słoneczne wpuszczone były od punktów naznaczonych w drugiej izbie, lecz sześć lat temu dopiero, jak teraźniejszy mieszkaniec kilkunastą cegłami te próżne miejsca złożył [Śniadecki komentuje: "Był to zapewne gnomon astronomiczny, który sobie w swym mieszkaniu sporządził Mikołaj Kopernik do czasu południa, do wysokości południowych Słońca, do obserwacji Solstitiorum et Aequnoctiorum i dochodzenia pochyłości ekliptyki"]… Wieża bliska, na którą wchodził Mikołaj Kopernik i tam noce trawił, jest źle utrzymywana, a na dole więźnie teraz osadzeni, kajdanami brzęczą".

Najistotniejszy jest następujący ustęp: "Byliśmy w jego domu: niewielką na wyższym piętrze zawiera izbę, z której jest galeria do dawnej jego Gwiazduważni i schody jeszcze z dołu można w ułomku widzieć". "Galerią" tą musiał więc Kopernik dochodzić do jakiegoś opodal leżącego miejsca, najprawdopodobniej do jednej z sąsiednich wież. Mogła to być zarówno baszta bramna, jak i nieco dalszy, lecz bardziej nadający się do tego celu bastion ośmioboczny. Autorzy listu wcale nie sugerują, że tą "gwiazduważnią" miała być wieża Mikołaja Kopernika lub poszerzony ganek obronny, zwany przez nich "galerią".

Rozważając źródła polskie należy przytoczyć nadzwyczaj interesującą wzmiankę w pamiętnikach podróży Juliana Ursyna Niemcewicza. Pisze on: "Trwa dotąd kanoniczne mieszkanie, które wielki ten człowiek zajmował. Składa się z niewielkiego przedpokoju, pokoju i alkierza. Na drugiej stronie izba do ksiąg i nauki; z niej ganek wąski drewniany, spróchniały już całkiem, prowadzący do wieżyczki, gdzie było obserwatorium".

Podobnie więc jak Czacki i Molski, wskazuje Niemcewicz na jakąś wieżyczkę, gdzie miało był obserwatorium. Widocznie chodziło tu jednak o inną wieżę ("wieżyczkę") niż ta, w której znajdowało się mieszkanie — wszak trzeba było do niej dopiero dochodzić po drewnianym, wąskim ganku, spróchniałym już w czasie pobytu Niemcewicza we Fromborku w 1817 r. i prawdopodobnie wkrótce potem rozebranym. Wiadomość o obserwatorium ma duże cechy prawdopodobieństwa, jak to okaże się dalej, natomiast opis mieszkania Kopernika nie może mieć wartości, gdyż izby w wieży były od czasu śmierci astronoma wielokrotnie przebudowywane przez kolejnych lokatorów.

W sumie można zatem stwierdzić, że ani Bernoulli w 1778 r., ani Czacki i Molski w 1802 r., ani Niemcewicz w 1817 r. nie widzieli przy wieży Kopernika żadnego pomostu czy ganku, który mógłby ich zdaniem służyć astronomowi jako miejsce obserwacji. Przeciwnie, mówią o ganku, którym się dopiero idzie do miejsca obserwacji. W sprawie obserwacji i obserwatorium Kopernika wypowiada się także Brachvogel. Powracał on do wersji szerzonej przez Prowego, a więc uznającej Turris Copernicana równocześnie za pracownię, mieszkanie i obserwatorium astronoma. Toteż praca ta byłaby właściwie mało ciekawa, gdyby nie zawierała niezmiernie interesującej wzmianki o wypowiedzi współczesnego Kopernikowi kanonika Dytryka z Radzynia. Brachvogel pisze, że kanonik ten w swoich wspamnieniach mówi o "obserwatorium z rusztowaniem, stołkiem obserwacyjnym i wałem, przeto o jakiejś budowie w terenie i o wieży, nie wspominając o żadnym balkonie albo ganku obronnym". Brachvogel nie komentuje tego arcyciekawego znaleziska — jest nim wyraźnie zaskoczony. Niestety, cytuje w tym miejscu jedynie Spicilegium Copernicanum F. Hiplera, gdzie na str. 115 można znaleźć wprawdzie pewne szczegóły o samym Dytryku z Radzynia, nie ma natomiast żadnych cytatów z jego pism czy listów, a w szczególności wyżej cytowanego fragmentu. Wiadomo, że Dytryk z Radzynia należąc do grona najbliższych przyjaciół Kopernika był obok Niederhoffa, Donnera i Loitscha jednym z wykonawców testamentu astronoma. Toteż znalezienie oryginału tego dokumentu, tak cennego dla naszego problemu, mogłoby mieć olbrzymie znaczenie.

Notatka brzmi bardzo wiarygodnie i przekonywująco. Wszak oprócz narzędzi musiał Kopernik posiadać jakiś zydel obserwacyjny, służący chociażby do zapisywania dostrzeżeń. W niektórych pozycjach, zwłaszcza przy znacznych odległościach zenitalnych ciał obserwowanych, triquetrum wymagało na pewno jakiegoś podium, schodków, względnie podestu. Taki podest mógł Dytryk z powodzeniem nazwać rusztowaniem czy też pomostem (Ger¨st). Najtrudniej — zdawałoby się — wytłumaczyć, do czego służył ów "wał" (Wall).

Tu należy zatrzymać się dłużej nad pewnym ustępem z pracy wybitnego niemieckiego historyka astronomii, Ernsta Zinnera, który pisze:

"Istnieje jednak stara wiadomość o miejscu obserwacji Kopernika. Brahe mówi, przy sposobności opisywania obserwacji swojego współpracownika we Fromborku w 1584 r. (był nim Eliasz, syn Olafa, Morsianus Cimber), że Kopernik obserwował — według relacji współmieszkańców — na wieżyczce (turricula), wznoszącej się bardzo niedaleko na wschód od zabudowań kanonika Ekharda z Kępna (Ecardus de Kempen). Co oznacza słowo wieżyczka — turricula? Otóż wiadomo, iż w ten sposób określał Tycho Brahe dwie wieże obserwacyjne, wysokości 18 stóp, w swoim obserwatorium "Uraniborg" na wyspie Hven (Ven). Wobec tego słowo to nie może się odnosić do dwa razy wyższej wieży Kopernika. Do tego dochodzi jeszcze okoliczność, że na zachód od niej, gdzieś bardzo blisko, położone było domostwo Ekharda z Kępna. Bezpośrednio na zachód od wieży Kopernika znajduje się głęboki wąwóz, tak że określenie miejsca przez Tychona Brahe nie może się zgadzać. Czy była wówczas jakaś niższa, nie mająca dachu wieża, która mogłaby tu wchodzić w rachubę?" I tu, pozbawiony właściwej informacji architektonicznej, autor gubi się i konkluduje: "Ponieważ nie wiadomo, gdzie stało domostwo Ekharda z Kępna, przeto możemy sobie zaoszczędzić dalszych rozważań". Zresztą Zinner wątpi, czy Kopernik w ogóle miał kiedykolwiek jakieś "obserwatorium".

Tymczasem prawda była już bardzo blisko, należało tylko odpowiednio zinterpretować przekaz Tychona Brahe. Mimo wszystko niektóre stwierdzenia Zinnera stanowią znaczny krok naprzód. Po pierwsze, w sposób autorytatywny i stanowczy — jako pierwszy z astronomów fachowych — wypowiedział się przeciwko tradycji o drewnianym ganku obserwacyjnym Kopernika. Bowiem obserwacja z takiego balkonu jest z astronomicznego punktu widzenia kompletnym absurdem. Każdy krok obserwatora lub pomocnika musiałby wpłynąć na zmianę nachylenia przyrządu, którego utrzymanie w pionie jest jednym z kardynalnych warunków udania się obserwacji. Sam to stwierdziłem, próbując z drem J. Gadomskim obserwować we Fromborku przy pomocy zrekonstruowanego triquetrum. Zinner słusznie więc zwrócił uwagę, że obserwatorium Kopernika należy szukać gdzie indziej.

W sumie istnieją aż trzy źródła zaprzeczające istnieniu mitycznego obserwatorium na poszerzonym ganku przy wieży Kopernika.

  1. Wnioski, jakie wypływają z opisu wieży Kopernika dokonanego przez T. Czackiego i M. Molskiego oraz przez J. U. Niemcewicza.
  2. Poszukiwania archeologiczne w r. 1963, które nie ujawniły żadnego śladu ewentualnego podmurowania ganku.
  3. Odpowiednie stwierdzenie E. Zinnera.

Część 2. Pavimentum przy kurii i ośmiościenna wieża

Gdzie w takim razie należy szukać obserwatorium, skoro nie było go na poszerzonym ganku obronnym przy wieży Kopernika?

W 1961 r. inż. Adam Penconek wystąpił z hipotezą, że obserwatorium znajdowało się na ośmiobocznej, niskiej wieży (patrz rysunek poniżej) w południowo-zachodnim narożu warowni. Ośmiobok ten wykazuje cechy budowli obronnej z początków XV wieku. Czy pierwotnie stała jakaś inna wieża na tym miejscu? Dotychczasowe badania ośmioboku nie dały na to pytanie odpowiedzi; sądząc jednak z analogii, mogła na tym miejscu stać niegdyś wieża narożna, podobna do wieży Kopernika albo do również kwadratowej wieży południowo-wschodniej, którą później, w pierwszej połowie XVI w. wchłonął pałac biskupi, czy też do wieży północno-wschodniej. Możliwe, że ta pierwotna wieża została rozbudowana później, około XV w., w najsilniejszy obiekt obronny całej twierdzy fromborskiej. Świadczą o tym mury siedmiometrowej grubości. We wnętrzu tego unikalnego na ziemiach polskich bastionu znajduje się również ośmioboczny podworczyk; do niego uchodzą otwory kilku wnęk obronnych zakończonych strzelnicami, służących do ustawiania hakownic.

Rysunek do artykułu J. Pagaczewskiego

Plan sytuacyjny okolicy bastionu ośmiobocznego (1) i wieży Kopernika (2). Kanonie: św. Stanisława (A), św. Michała (B) i św. Piotra (C). Poniżej wieża ośmioboczna wg rekonstrukcji inż. A. Penconka z domniemanym tarasem obserwacyjnym Kopernika (astronom obserwujący za pomocą triquetrum).

Zachowało się świadectwo, że już w 1448 r., za czasów biskupa Franciszka Kuhschmalza, wystawiono na ośmioboku drewnianą zapewne dzwonnicę, co najwyżej wykonaną metodą muru pruskiego, tzw. szachulca (Fachwerk), gdzie wiązania z belek wypełnione są murem. Po dwustu latach była ona już w stanie grożącym katastrofą i trzeba było ją podeprzeć kilkudziesięcioma pniami drzewnymi. Nie byłoby to możliwe, gdyby była zbudowana z masywnego muru. Po tej XV-wiecznej wieży najdrobniejszy choćby ślad się nie zachował.

Dalsze losy wieży nie są już tak bardzo interesujące, warto tylko wspomnieć, że po długich pertraktacjach kapituły z biskupem Janem Stefanem Wydżgą doszło wreszcie do budowy nowej barokowej dzwonnicy, którą w 1685 r. doprowadzono do konstrukcji dachowej, ale dopiero wtedy gdy spadkobiercy zmarłego jesienią 1685 r. biskupa Wydżgi wpłacili 60 000 złotych polskich. Wieżę wykończono dopiero za biskupstwa Michała Radziejowskiego.

Wydaje się, że gdy Kopernik powrócił na stałe do Fromborka w 1521 r., zaniedbał ostatecznie i całkowicie ogrodową platformę na rzecz ośmiobocznego bastionu. Dokoła dzwonniczki było jeszcze dużo miejsca na ustawienie narzędzi obserwacyjnych. Między ścianą wieży a murem zewnętrznym rozciągało się sześć metrów płaskiego, nadzwyczaj solidnego tarasu, którego część musiał Kopernik dokładnie spoziomować przy pomocy chorobates czyli hydroscopium. Zewnętrzny mur, ponacinany w zęby strzelnic, osłaniał w sposób niemal doskonały narzędzia i obserwatora od wiatru, nie stanowiąc jednak równocześnie przeszkody w obserwacji, odcinając co najwyżej kilka stopni tuż nad horyzontem.

Jak wiadomo z zapisków Dytryka z Radzyna, prócz narzędzi pozostało jeszcze "podium-rusztowanie" konieczne przy obserwacjach za pomocą triquetrum wówczas, gdy wysokość obserwowanego ciała niebieskiego była niewielka. Składało się ono zapewne ze schodków połączonych z małą platforemką i poręczami. Zydel i latarnia, tzw. "ślepa", a więc dobrze osłonięta, dopełniały akcesoriów.

A. Penconek uzasadnia swoją hipotezę argumentem, że Astronom znalazł na ośmiobocznym bastionie niezawodnie najlepsze warunki obserwacyjne, spokój od ludzi, zacisze od wiatrów, które nad morzem musiały być silne, a przede wszystkim solidną podstawę pod swoje instrumenty i odsłonięty horyzont. Pocóż więc szukać sztucznych hipotez z poszerzaniem ganków obronnych, skoro tuż obok, w miejscu zupełnie łatwo dostępnym, znajdowało się idealne obserwatorium astronomiczne?

Aby rozwinąć tę hipotezę należało tylko przebadać raz jeszcze wskazane przez Zinnera źródło: przekaz Eliasza Morsianusa Cimbera z roku 1584, dotyczący jego obserwacji we Fromborku. Znajdujemy go w tomie 10 zbioru prac Brahego Tychonis Brahe Dani Opera Omnia. Już sam tytuł jest źródłem niezmiernie ważnym dla nas wiadomości o obserwatorium Kopernika we Fromborku. Brzmi on w tłumaczeniu na język polski:

Dodatek do obserwacji roku 1584. Obserwacje astronomiczne dokonane w Niemczech roku 1584 przy pomocy sekstansu trygonicznego.
Następują obserwacje południkowe niektórych wysokości Słońca i niektórych gwiazd wykonane nowym sekstansem we Fromborku w Prusach, gdzie niegdyś żył Kopernik, w celu znalezienia dokładnej wysokości bieguna tej miejscowości i także niektóre z tej samej przyczyny wykonane w Królewcu.
We Fromborku w Prusach czyli na Warmii, w zabudowaniach Pana Ecarda z Kępna, najbliższych od zachodu tej wieżyczki, na której Mikołaj Kopernik — według świadectwa współmieszkańców — wykonał wszystkie swoje obserwacje.

Ów przydługi tytuł, a zwłaszcza jego ostatni człon, jest dla omawianego zagadnienia rewelacyjny, bowiem określa miejsce obserwacji Kopernika jako wieżyczkę stojącą na wschód od zabudowań kurii Ekharda z Kępna i to najbliższej od nich. Lecz jaka to była wieżyczka i które zabudowania?

Spójrzmy na plan sytuacyjny najbliższych okolic wzgórza katedralnego (rysunek powyżej). Po stronie zachodniej ciągu zabudowań obronnych — wieża Kopernika, baszta bramna, dzwonnica — znajdują się trzy stare kanonie: św. Stanisława Kostki, św. Michała Archanioła i św. Piotra. Ich dzisiejszy wygląd zewnętrzny nosi raczej późny charakter (barok, XVIII w.). Gdy jednak zważymy, ile razy domy te od swego powstania były niszczone oraz palone, a następnie odbudowywane i przebudowywane, możemy śmiało przypuścić, iż wszystkie trzy kurie musiały powstać prawie równocześnie jeszcze w średniowieczu.

Według brzmienia przytoczonego dokumentu należy jednak wybrać te domy, które leżały najbliżej wieżyczki. Z tego powodu kanonia św. Michała musi chyba definitywnie odpaść, jako że jest ona najbardziej oddalona od zabudowań obronnych. Wyboru należy więc dokonać z pomiędzy dwóch pozostałych kurii — św. Stanisława i św. Piotra.

Pozostawałoby więc wybrać wieżyczkę, a więc jedną z trzech wież zachodniego ciągu murów obronnych. Skoro jednak wieża Kopernika odpada jako obserwatorium, a baszta bramna również do obserwacji się nie nadawała, pozostaje jedynie przyjąć hipotezę, że Cimber miał na myśli ośmioboczna wieżę południowo-zachodnią, na której w czasie późniejszym (w r. 1685) wybudowano wysoką, masywną dzwonnicę katedralną. Jeśli przyjąć to założenie, na planie bardzo łatwo można znaleźć domostwo położone najbliżej owego ośmioboku od strony zachodniej. Jest nim odległa od niego tylko o 29 m kuria św. Piotra. Byłyby to więc zabudowania, z których obserwował Eliasz Morsianus Cimber.

Świadectwu Cimbera o miejscu obserwacji Kopernika należy przyznać pełną wiarogodność. Powstało ono zaledwie 41 lat po śmierci Astronoma, gdy jeszcze starsi ludzie mogli dobrze pamiętać sędziwego kanonika przechodzącego do swej wieży po gankach ochronnych do obserwatorium na ośmiobocznym bastionie.

Warto z kolei powrócić do lektury dziennika Cimbera. Następuje wykaz obserwacji, jakie wykonał w dniach od 17 maja do 4 lipca (tj. od 27 maja do 14 lipca według kalendarza gregoriańskiego, który już wówczas obowiązywał w Polsce).

I tu natrafia się na zupełną nowość, nie dostrzeżoną dotychczas przez żadnego z kopernikologów. Morsianus Cimber pisze bowiem:

Dnia 17 (= 27) maja, ustawiwszy instrument w przybliżeniu w południku, obserwowałem częściej wysokość Słońca, aż doszło do największego wzniesienia nad horyzontem i znalazłem ją równą 57°0'10". Potem wysokość stale malała. Dnia tego około południa niebo było bardzo czyste, chociaż później niekiedy chmury przesłaniały Słońce, jednak upewniłem się cokolwiek co do kierunku linii południkowej biegnącej przez płaszczyznę, trwale spojoną z trzonem (= cokołem).

Uwagi te, będące wstępem do pracy Eliasza Cimbera, zdradzają oprócz pewnych wskazówek metodycznych, jak np. sposób ustawienia narzędzia — niezmiernie ciekawy fakt, że Cimber umieszczał swój trygoniczny sekstans na specjalnym podmurowaniu, mającym — jak pisze — płaską podłogę (planities). W dodatku przez tę płaszczyznę przebiegała linia południkowa (linea meridiana), która była w sposób trwały i zapewne bardzo mocny, połączona (a więc chyba wmurowana) z trzonem (fundamentu). Można wnosić, że linia ta była sporządzona z jakiegoś metalu, dobrze zabezpieczonego przed korozją, przetrwała bowiem przy nie zmienionym położeniu co najmniej 70 lat, jakie dzielić je musiały od zbudowania platformy. Można bowiem założyć, że zbudował ją sam Mikołaj Kopernik po przybyciu do Fromborka i osiedleniu się w otoczonej ogrodem kanonii za murami, a więc między rokiem 1512 a 1514, kiedy to rozpoczął już systematyczne obserwacje Słońca kwadrantem słonecznym z pavimentum.

Wniosek powyższy wydaje się łatwy do przyjęcia, jeśli przypomni się odpowiedni ustęp z De Revolutionibus (księga II, rozdział 2) opisujący taką właśnie platformę (pavimentum):

"Mając tak przygotowane narzędzie [mowa o kwadrancie] należy oznaczyć linię południkową na podstawie brukowanej, ustawionej w płaszczyźnie poziomej i jak najstaranniej wyrównanej przy pomocy hydroscopium czyli chorobates, by się na żadną nie nachylała stronę. Po nakreśleniu na niej koła, w środku jego utwierdźmy wskazówkę i kiedy niekiedy uważając przed południem, tam gdzie koniec cienia dotknie okręgu koła, znak połóżmy. Podobnie zrobimy po południu, a łuk koła między dwoma zaznaczonymi punktami zawarty, podzielimy na dwie równe części. Linia prosta poprowadzona od środka koła przez punkt podziału łuku, wskaże nam niemylnie południe i północ. Do tej jakgdyby bazy przykłada się płaszczyznę narzędzia i ustawia się ją prostopadle z obróconym ku południowi środkiem, aby z niego spuszczona linia pionowa (pion) tworzyła kąty proste z linią południową. Tym sposobem płaszczyzna narzędzia będzie wyobrażała koło południkowe."

Już sam fakt, że Kopernik daje tak szczegółowy opis wymaganej, koniecznie murowanej podstawy, nasuwa wniosek, że musiał taki postument posiadać, skoro posługiwał się kwadrantem. W opisie Cimbera truncus (trzon fundamentu) a także linea meridiei planities (linia południkowa i płaszczyzna) odnoszą się niewątpliwie do czegoś realnego, co istniało w rzeczywistości, a nie w wyobraźni.

Ostatnie zdania zapisku pozwalają ponadto mniemać, że nie chodzi tu o nową podstawę pod sekstans trygoniczny, świeżo przez Cimbera zbudowaną. Gdyby bowiem budował ją Cimber, starałby się na samym początku obserwacji nakreślić nowy południk, a nie upewniałby się "co do (kierunku) linii południka biegnącego przez płaszczyznę i bardzo trwale połączonej z trzonem".

Do tego dochodzi jeszcze ta okoliczność, że Cimber przybywszy z Danii do Fromborka w dniu 13 (23) maja, absolutnie nie miał czasu na zbudowanie nowej podłogi obserwacyjnej na solidnym fundamencie kamiennym. Niepodobna wyobrazić sobie, by przy największym nawet pośpiechu w ciągu trzech dni zdołano wykopać w ziemi otwór na fundament, chociażby tylko minimalnych rozmiarów około 2x2 m, wyłożyć go najpierw płaskimi kamieniami, "podstawkami", a następnie kamieniami narzutowymi, wyrównać gruzem, a wreszcie ułożyć na tym wszystkim podłogę ceglaną lub z kostki kamiennej, używając do umocnienia zaprawy murarskiej, a zatem jeszcze powierzchnię jej spoziomować. Stanowczo takiej sztuki nikt nie mógłby dokazać. Eliasz prowadził dokładny dziennik meteorologiczny, z którego odczytujemy, że dnie 13, 14, 15 i 16 maja tego roku były we Fromborku wybitnie dżdżyste i chmurne; wiały silne wiatry z kierunków północnych. Dopiero dzień 17 maja i następująca po nim noc były pogodne i nadające się do obserwacji.

Najprawdopodobniej więc Eliasz Morsianus spędził te pierwsze dni pobytu we Fromborku na odczyszczaniu i przygotowywaniu do obserwacji starej platformy Kopernika, która w ciągu kilku dziesiątków lat dzielących od śmierci Astronoma mogła zniknąć pod grubą darnią. Trzeba też było oczyścić linię południkową, pewnie też nieco draśniętą zębem czasu.

Istnieje jednak jeszcze jedna zapiska — w księdze kasy budowlanej kapituły fromborskiej — z daty około 31 marca 1513 roku, która już chyba rozprasza wszelkie wątpliwości, czy Kopernik budował pavimentum. Dokument poświadczony przez Baltazara Stockfischa wymienia Kopernika pośród innych kanoników, antonitów, proboszczów, jako nabywcę w cegielni katedralnej i wapienniku 800 sztuk kamienia murarskiego oraz wapna. Taka ilość kamienia ciosanego o przybliżonych wymiarach 50x30x25 cm wystarczała w zupełności do zbudowania podmurowania wymaganych wymiarów 4x4x2 m. O dokumencie tym wspomina E. Brachvogel.

Inne zapiski w dzienniku Cimbera nie są już dla niniejszych dociekań istotne; dotyczą bowiem głównie warunków atmosferycznych w czasie obserwacji, mogących wpłynąć na ich dokładność. Pobyt we Fromborku Eliasza Morsianusa był na pewien okres przerwany dla analogicznych pomiarów w Królewcu.

Cel ekspedycji wysłanej przez Tychona Brahe na Warmię został osiągnięty. Szerokość geograficzna Fromborka, równa wysokości bieguna tego miejsca, wypadła 54°22'00" (z obserwacji Słońca 54°21'42", z gwiazd — 54°22'18"), podczas gdy średnia wartość z dwu podanych na dwóch różnych miejscach De Revolutionibus, a więc przyjmowana przez Kopernika, wynosi 54°19'34". Wartość dzisiaj przyjmowana (54°21'34") leży między wartościami przyjmowanymi przez Kopernika i Tychona Brahe.

Fakt istnienia na platformie kopernikowskiej specjalnej linii południkowej i to najprawdopodobniej metalowej, nasuwa przypuszczenie o szczególe konstrukcyjnym podstawy kwadrantu słonecznego. Musiała ona zapewne mieć odpowiednie wycięcia w poziomych podstawach kwadrantu, aby możliwe było automatyczne ustawienie narzędzia w południku. Sposób, w jaki rozwiązali to zagadnienie Feliks i Tadeusz Przypkowscy w Jędrzejowie około 1948 r., nie znając oczywiście wyników ostatnich badań, nie pozwoliłby na stabilne ustawienie narzędzia w południku, co było sprawą nadzwyczaj ważną. Narzędzie ustawione w sposób zaproponowany przez Przypkowskich chwiałoby się przy najlżejszym nawet podmuchu wiatru.

Tu należy powrócić do wspomnianej już wypowiedzi Dytryka z Radzyna, którą E. Brachvogel wykrył w jakichś aktach. Ta pierwotnie niezrozumiała wiadomość stała się nagle prawie zupełnie jasna. Dytryk opisuje kopernikowski fundament, pavimentum, pozostały po nim — jak to już wiadomo — w ogrodzie kanonii poza murami. Jasne staje się teraz zastosowanie owego zagadkowego "wału": po prostu Kopernik dla zabezpieczenia się przed spadnięciem z bądź co bądź wysokiej podmurówki, mógł otoczyć pavimentum wałem ziemnym, zamiast budować niewygodne, drewniane poręcze. Podłoga pavimentum wznosiła się zapewne do 0,5 m ponad sąsiedni teren i należało koniecznie pomyśleć o zabezpieczeniu się przed upadkiem z tej wysokości, co było zwłaszcza aktualne w czasie obserwacji nocą. Przyjmując hipotetyczne wymiary podłogi jako kwadrat o boku 4 m, sporządziłem model pavimentum otoczonego wałem ziemnym i uzbrojonego metalowym południkiem. Szyna metalowa przecina jedynie połowę szerokości podłogi; gdyby bowiem była dłuższa, utrudniałaby przesuwanie po planities pavimenti innego instrumentu — triquetrum, jak również chodzenie.

Obserwacje Słońca i szerokości geograficznej Fromborka (a tym samym nachylenie ekliptyki do równika) rozpoczął Kopernik z pavimentum nie wcześniej niż w lecie 1513 r. Prowadził je na pewno w roku najintensywniejszych badań długości roku zwrotnikowego, od jesieni 1515 do jesieni 1516 r. Nie popełni się chyba błędu datując wykonanie przez Kopernika jego drewnianych narzędzi właśnie na lata 1512-1515.

Obserwacje z platformy przerwał wyjazd Kopernika do Olsztyna związany z objęciem funkcji administratora dóbr kapitulnych. Nie wiadomo, czy wiedział on, na jak długo opuszcza Frombork; przypuszczalnie sądził, że powróci po trzech latach, na taki bowiem okres mianowano administratorów. Dla astronoma wyjazd na czas dłuższy bez możności kontynuowania obserwacji jest rzeczą bardzo przykrą. Ale jakże Kopernik mógł zabrać ze sobą kwadrant, skoro ten związany był organicznie z murowaną podstawą? Takie same pavimentum trzeba by zbudować w Olsztynie. Nie było to zapewne takie łatwe, skoro tego nie uczynił. Po prostu zostawił kwadrant w domu, co było — jak się okaże — brzemienne w następstwa.

Teraz jest już chyba oczywiste, dlaczego Eliasz Morsianus Cimber swój trygoniczny sekstans umieścił dla obserwacji w zabudowaniach pana Ekharda z Kępna zamiast na "wieżyczce". Dowiedziawszy się w jakiś sposób o istnieniu pavimentum na terenie kurii, nie mógł jednak zająć stanowiska obserwacyjnego na ośmiobocznej wieżyczce, pomimo że Kopernik miał tam jakoby wykonać "wszystkie" swoje obserwacje fromborskie. Dla astrometry, jakim był Cimber, było rzeczą oczywistą, że obserwacje szerokości geograficznej należy przeprowadzić z tego samego miejsca, z którego obserwował jego wielki Poprzednik, zamiast dopiero potem nawiązywać geometrycznie oba miejsca do siebie. Odnośnie tego musiał Cimber otrzymać ścisłe instrukcje od Tychona Brahe. Co się tyczy słów "wszystkie obserwacje" użytych w tytule dziennika Cimbera, to odnosi się wrażenie, że jest to przykład dość powszechnie stosowanego uproszczenia, kiedy się mówi "wszystkie" zamiast "prawie wszystkie". Można by to również tłumaczyć brakiem pamięci współczesnych Kopernikowi mieszkańców Fromborka, których badał Cimber. Pamiętali oni dobrze, skąd Astronom obserwował niebo w późniejszych latach swego życia, mogli natomiast zapomnieć, a nawet nie wiedzieć, skąd oglądał je w pierwszych latach swego tu pobytu, zwłaszcza, że platforma mieściła się gdzieś na uboczu, zapewne w ogrodzie kwiatowym lub warzywnym, wewnątrz folwarczku ogrodzonego opłotkami, jeśli nie murami.

Część 3. Mieszkania Kopernika we Fromborku

Pierwszym udokumentowanym mieszkaniem Kopernika we Fromborku było położone poza murami obronnymi alodium (kuria zamurna), które otrzymał w 1499 r. przez opcję, która odbyła się po śmierci dziekana kapituły, Krzysztofa Tapiau. Odpowiedni dokument ma następujące brzmienie (w tłumaczeniu z łaciny):

"W roku pańskim 1499 nazajutrz po św. Dorocie [7 lutego] dokonano opcji folwarków przez podpisanych kanoników: kanonik prepozyt optował alodium w Czawer, niegdyś kanonika dziekana, kanonik Kasper otrzymał…, kanonik Andrzej [Kopernik] zatrzymał…, kanonik Baltazar [Stockfisch] otrzymał…, kanonik Wojciech…, kanonik Michał [Fox]…, kanonik Mikołaj Kopernik optował wolne alodium po kanoniku Michale [Fox], kanonik-kantor Jan Sculteti optował alodium w Zandekowie".

Następny dokument pochodzi z 1512 r. i stwierdza, że Kopernik zamienił alodium otrzymane w 1499 r. na inne, tym razem po Baltazarze Stockfischu. Ta kanonia, znajdująca się poza murami, stanowiła według wszelkiego prawdopodobieństwa w czasach późniejszych, tj. około 1584 r., alodium kanonika Ekharda z Kępna, skąd obserwował Eliasz Cimber. A oto polskie brzmienie owego dokumentu:

"W roku 1512… kanonik Baltazar [Stockfisch] optował alodium prepozyta, jego [alodium] Doktor Mikołaj Kopernik, jego [kurie] Pan Doktor Jan Archidiakon, jego zaś [kurię] optowałem ja Jan…"

Tu przypomnieć należy, że każdy z kanoników fromborskich miał prawo posiadać dwa mieszkania: jedno wewnątrz murów (curia intra muros) oraz drugie, położone na zewnątrz murów katedralnych (curia extra muros). Były to dobra kanoników (bona canonicorum), zwane w skróceniu alodiami. Był to rodzaj folwarków, gdzie oprócz domu mieszkalnego stały zabudowania gospodarcze, do nich zaś przytykały ogrody oraz sady i pola uprawne.

Wydawałoby się, że sięgnąwszy do akt kapituły nie powinno być rzeczą trudną ustalenie, jakie kurie zajmował Kopernik. Niestety, materiał archiwalny kapituły fromborskiej jest w tej dziedzinie bardzo skąpy, a istniejące zapiski bardzo lakoniczne. Sprawę komplikują jeszcze bardziej częste zmiany kurii; członkowie zespołu katedralnego rzadko zatrzymywali zajmowane kurie na stałe. Nowy kanonik miał prawo wybierać między wolnymi kuriami, a później, gdy zwalniały się dalsze, mógł prosić o zmianę na inną.

W przypadku śmierci kanonika ruchomości zabierali spadkobiercy; za nieruchomości następca musiał w ciągu dwóch lat zapłacić swemu poprzednikowi, jego zastępcy lub egzekutorowi testamentu ustaloną przez kapitułę sumę taksacyjną. Kanonik obejmujący kurię po raz pierwszy musiał zapłacić kapitule dwadzieścia grzywien za inwentarz żywy. Jeżeli przebywał wówczas poza Fromborkiem, mógł swoje prawa opcji wykonać przez zastępcę (per procuram). W przypadku zmiany dotychczasowego właściciela przeprowadzano wizytację kurii i wykonywano na koszt posiadacza wszelkie naprawy.

Brak informacji o położeniu pierwszego domu Kopernika, otrzymanego w r. 1499 po Michale Foxie. L. Prowe uważa, że nie ma to większego znaczenia gdyż do 1512 r. Kopernik przebywał we Fromborku tylko dorywczo. Inaczej przedstawia się sprawa drugiego alodium, otrzymanego w 1512 r. Zlokalizowanie jego jest bardzo ważne, szczególnie wobec przyjęcia hipotezy, że w przyległym doń ogrodzie znajdowało się pavimentum. Do tej kurii-alodium Kopernik wprowadzić się musiał gdzieś z początkiem czerwca 1512 r., gdyż w dniach 3-5 czerwca brał już udział w ogólnej opcji alodiów, a 5 czerwca obserwował planetę Marsa w opozycji. Z braku dokumentu o zmianie tejże kurii na jakąś inną można przyjąć, że alodium to Kopernik zachował aż do śmierci, po czym przeszło ono na dziekana katedralnego Leonarda Niederhoffa.

Na zachód od wieżyczki ośmiobocznej znajdują się dwie stare kanonie: św. Stanisława Kostki i św. Piotra. Zapewne Kopernik zajmował jedną z nich, jednak dopiero odszukanie na tym terenie szczątków lub przynajmniej śladów pavimentum pozwoliłoby ustalić to z wszelką pewnością. Nie można sobie wyobrazić, by Astronom budował pavimentum na terenie należącym do folwarku innego kanonika. Pola poszczególnych folwarków były z pewnością dokładnie odgraniczone od siebie murami albo opłotkami i nie zmieniały swych granic przez dziesiątki, jeśli nie setki lat. Chyba nie będzie się z daleka od prawdy przyjmując, że granice tych posiadłości wyglądały w XVI wieku niemal tak samo, jak na planie sytuacyjnym z pierwszej połowy XIX wieku. Jeżeli więc uda się odkryć jakieś ślady pavimentum na terenie jednej z dwóch wskazanych wyżej kurii, będzie to dowodem, że ta właśnie kuria należała niegdyś do Kopernika, a później, w latach osiemdziesiątych XVI wieku — do Ekharda z Kępna [patrz Uzupełnienie na końcu tej części].

W regestach kopernikowskich znajduje się trzeci, niezmiernie ciekawy dokument hipoteczny z 1514 r. Chociaż nie było wówczas żadnej opcji, w dniu 17 marca Kopernik wpłacił kapitule zaliczkę w kwocie 75 grzywien "dobrej monety" na nową kurię; miała to być kanonia należąca niegdyś do zmarłego w 1512 r. proboszcza kapituły Enocha z Kobelawy. Dokument stwierdza poza tym, że Kopernik pozostał dłużny kapitule 100 grzywien płatnych w ciągu następnych dwu lat, a więc do 1516 r.:

"Czcigodny Pan Doktor Mikołaj Kopernik wpłacił na poczet nabycia kurii niegdyś należącej do prepozyta Enocha jako pierwszą ratę 75 grzywien dobrej monety, pozostając dłużnym grzywien 100 płatnych w ciągu dwu lat".

Wprawdzie brak dokumentu stwierdzającego uiszczenie drugiej raty, można jednak chyba przypuszczać, że owe sto grzywien wpłynęło do kasy kapituły w terminie, tj. w 1516 r., po czym Kopernik stał się właścicielem jakiegoś dużego obiektu czy może nawet kilku obiektów. Zastanawiająca jest bowiem wysokość wpłaconej sumy: czyżby aż tyle kosztowała jedna, mocno zapewne podniszczona wieża północno-zachodnia? Chyba, że liczono łącznie z kosztami remontu? A może w tej cenie Kopernik nabywał prawa do użytkowania także drugiej wieży, którą chciał przeznaczyć na nowe obserwatorium — ów ośmiobok — co jednak nie zostało wyraźnie w dokumencie zaznaczone? Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby już w r. 1514 Kopernik miał zamiar przenieść w przyszłości swe obserwatorium na ośmiobok, a wieżę północno-zachodnią wykorzystać jako pracownię naukową, gdzie przechowywałby najcenniejsze rzeczy jakie posiadał — rękopis De Revolutionibus oraz kilkadziesiąt bezcennych książek liczącą bibliotekę podręczną. Dokoła dzwonnicy katedralnej, która najprawdopodobniej była jakby wbudowana w podwórko bastionu, pozostawało na pewno jeszcze dużo miejsca. Taras miał bowiem około 6 m szerokości, a więc przyjmując nawet, że dzwonnica stała po środku, dość go było dla celów Kopernika.

Tu warto zwrócić uwagę, że kanonię znajdującą się poza murami oceniano po jego śmierci na 100 względnie 90 grzywien (w dwu dokumentach występują obie te wartości), a wieżę północno-zachodnią tylko na 30 grzywien. Czyżby pozostałe 145 grzywien (175 minus 30) przedstawiało cenę za ośmiobok? Nota bene, jeśli w ogóle można porównywać ceny obiektów nowo odnowionych ze zniszczonymi po kilkudziesięciu latach użytkowania.

Jest wielce nieprawdopodobne, żeby Kopernik wprowadził się do nowo nabytych obiektów przed rakiem 1516. Wszak w latach 1515-1516 bardzo intensywnie obserwował Słońce, a przyjęto przecież że poczynił to w ogrodzie swej kurii zewnętrznej. Poza tym wieża północno-zachodnia stała przez długi czas pustką, przynajmniej od śmierci proboszcza Enocha, a więc od wiosny 1512 r. Nie można się było do niej wprowadzić przed gruntownym remontem. Na lata 1516-1521 przypada pobyt Kopernika w Olsztynie, a więc znów nie miał on okazji zająć się wieżą.

Ustawiczne niepokoje i stan wojenny naraziły Kopernika na dotkliwą stratę. Oto w dniu 23 stycznia 1520 r. silny podjazd krzyżacki nadciągnął niespodziewanie z Braniewa i zmusił nieliczną załogę polską Fromborka do zamknięcia się w murach otaczających katedrę. Podjazd był jednak zbyt słaby, by ryzykować dłuższe oblężenie, wobec czego Krzyżacy ograniczyli się do splądrowania i spalenia wszystkiego, co pozostało poza murami inkastelowanej katedry. Pastwą płomieni padła wówczas, wraz ze wszystkimi innymi kuriami zewnętrznymi, również kuria Kopernika, z pozostawionym tam kwadrantem słonecznym. Kopernik uskarżał się pono na zniszczenie tego zasłużonego narzędzia, którego już nie odtworzył nigdy. Natomiast w jakiś sposób ocalały z pogromu pozostałe dwa narzędzia: triquetrum (instrumentum parallacticum) oraz sfera armilarna (sphaera armillaria). Zapewne miał je Kopernik ze sobą w Olsztynie.

Po powrocie z Olsztyna do Fromborka jesienią 1521 r., tym razem już na stałe, Kopernik musiał się zająć najpilniejszymi sprawami życiowymi. Trzeba było przecież przystąpić do odbudowy spalonych domów położonych poza murami i remontu nadwątlonych zębem czasu murów obronnych. Jak stwierdza H. Zins, "po zakończeniu wojny kanonicy musieli szukać sobie mieszkań zastępczych w obrębie umocnień katedralnych, w wieżach muru obronnego czy w budynkach stojących na dziedzińcu katedry. Sam biskup Ferber przeniósł swą siedzibę do odbudowanego przez swych poprzedników, a wykończonego przez siebie pałacu stojącego w obrębie pierścienia obronnego".

Zewnętrzny dom mieszkalny Kopernika był spalony i wymagał gruntownej odbudowy; o wiele łatwiej można było doprowadzić do stanu zamieszkalnego wieżę północno-zachodnią, dotąd niezamieszkałą, szczególnie że była ona w dobrym stanie i tylko wnętrza wymagały przeróbek.

Otóż przypatrzywszy się dobrze obrazowi wieży z połowy XIX wieku, można łatwo spostrzec na jej najwyższej kondygnacji od strony zachodniej dobrze zachowany, późno gotycki ornament w kształcie jakby baldachimu; te tzw. "ośle grzbiety" musiały powstać jeszcze w XV wieku, może — i to najprawdopodobniejsze — w r. 1499, gdy do wieży wprowadził się pierwszy jej lokator, Marcin Achtsnicht. To dowodzi, że od tego czasu aż do połowy XIX wieku najwyższe piętro wieży nie było przez nikogo przerabiane. Mógł więc Kopernik swobodnie korzystać ze swojej wieży od 1521 r. Posiadanie w pobliżu obserwatorium pokoju wypoczynkowego i pracowni naukowej było dla Astronoma bardzo wygodne, chociaż zapewne to mu jeszcze nie wystarczało: 21 października 1521 r. nabył on jeszcze jeden dom: optował wówczas kurię po Piotrze Wolffie, położoną jednak zdała od katedry, gdzieś zapewne w pobliżu klasztorka antonitów, którzy niedawno temu wyemigrowali na stałe do Niemiec.

"Potem optowano dom i zabudowania kurii (szpitala) Ducha Świętego, należącego do antonitów niegdyś… I tak Pan Mikołaj Kopernik optował dla siebie dom Piotra Wolffa" — czytamy w jednym z dalszych dokumentów.

Po śmierci Kopernika, pod datą 1 czerwca 1543 r. zapisano: "Czcigodna kapituła oceniła wieżę wewnątrz murów niegdyś zajmowaną przez Pana Doktora Mikołaja i ustaliła cenę na grzywien trzydzieści. Działo się dnia 1 czerwca 1543. Podobnie oceniono kurię tegoż czcigodnego Pana Doktora leżącą poza murami; jej wartość oceniono na 100 grzywien obiegowych. Działo się jak wyżej. Podobnie optował czcigodny Pan Achacy Trenck wieżę wewnątrz murów, która opróżniła się przez śmierć czcigodnego Pana Doktora Mikołaja. Działo się jak wyżej".

Jak widzimy, następcą Kopernika w wieży był kanonik Achacy Trenck. W miesiąc później, dnia 6 lipca 1543 zapisano znowu: "Czcigodny pan Jerzy Donner w interesie i imieniu czcigodnego pana Dziekana wymógł na kapitule opcję wolnej po śmierci Pana Doktora Mikołaja kurii, leżącej poza murami. Notariuszem był Bartłomiej Danckwart".

Dziekanem optującym wówczas alodium po Koperniku był Leonard Niederhoff. Opcję tę potwierdza jeszcze jeden dokument-protokół z dnia 4 grudnia 1543 r.: "Oceniona była w tym czasie kuria zewnętrzna czcigodnego pana Dziekana, którą otrzymał po śmierci czcigodnego pana Mikołaja Kopernika za dziewięćdziesiąt grzywien".

O szacowaniu obu mieszkań Kopernika mówi jeszcze jeden zapisek w aktach kapitulnych: "W tym samym roku w dniu 1 czerwca oszacowano dwie kurie Kopernika: jedną wewnątrz murów, którą od tego czasu nazywa się wieżą Kopernika, ocenioną na 30, drugą, zewnętrzną, na 100 grzywien".

Dokumenty nie wspominają, co stało się z kurią po Piotrze Wolffie, nabytą przez Kopernika w październiku 1521 r. Cel nabycia tego domu można teraz wytłumaczyć. Mianowicie, gdy Kopernik wrócił z Olsztyna jesienią 1521 r., stan jego posiadłości we Fromborku był na pewno opłakany: kuria zewnętrzna musiała być doszczętnie spalona, a z powodu nieobecności we Fromborku dotychczas nie zdołał przeprowadzić prac adaptacyjnych na wieży, skąd wniosek, że wieża musiała stać pustką od czasu jej nabycia przez Kopernika w 1514 r. W tym więc stanie łatwo wytłumaczyć nagłą potrzebę znalezienia sobie mieszkania zastępczego do czasu odbudowania kanonii zamurnej.

Sumując posiadane wiadomości o mieszkaniach Kopernika we Fromborku, można stwierdzić, że:

  1. nie ma żadnego dokumentu potwierdzającego tezę L. Prowego, że Kopernik zamieszkał w wieży północno-zachodniej zaraz po przybyciu na stałe do Fromborka w 1512 r., jest to zatem zupełnie dowolne przypuszczenie tego uczonego.
  2. w 1512 r. Kopernik optował alodium po Baltazarze Stockfischu, oddając w zamian dawne alodium przydzielone mu jeszcze w r. 1499 po kanoniku Michale Foxie.
  3. w 1514 r. Astronom wpłacił pierwszą ratę za kurię po prepozycie Enochu, a w 1516 r. zapewne resztę należności za wieżę (czy też może dwie wieże) w wysokości 100 grzywien.
  4. w styczniu 1520 r. Krzyżacy spalili doszczętnie zewnętrzny folwarczek; wieża północno-zachodnia stała pustką, nie odnawiana od śmierci Enocha.
  5. wróciwszy jesienią 1521 r. na stałe do Fromborka Kopernik, będąc chwilowo bez mieszkania, optował dom po Piotrze Wolffie i mieszkał w nim czasowo, zapewne około roku względnie tak długo aż przygotowano mieszkanie w wieży i odbudowano kanonię za murami.

Te dwa mieszkania zatrzymał Kopernik aż do śmierci.

Uzupełnienie

Z powyższych wywodów wynikałoby, że sprawa zlokalizowania kurii Kopernika (czy kanonia św. Stanisława Kostki, czy św. Piotra) jest dotąd nie rozstrzygnięta. Tymczasem Jerzy Sikorski odnalazł trzy dalsze dokumenty dotyczące tej sprawy.

Jeden z nich brzmi: "11 grudnia 1545 r. Jan Tymerman, kustosz kapituły warmińskiej, optował w siedzibie kapituły alodium "Seblek nr 2", zwolnione z powodu śmierci Leonarda Niederhoffa dziekana, które poprzednio posiadał Mikołaj Kopernik".

Tegoż dnia oszacowano kurię dziekana Leonarda Niederhoffa, położoną zewnątrz warowni fromborskiej, którą otrzymał on po śmierci Mikołaja Kopernika, na 90 grzywien.

Wreszcie dokument z 28 stycznia 1551 r. głosi, że Eggert Kempen (dziekan kapituły warmińskiej) optował kurię "zamurną" niegdyś Leonarda Niederhoffa.

Z dokumentów tych wynika jasno, że Mikołaj Kopernik mieszkał w kurii św. Stanisława Kostki. Dom ten zajmuje obecnie Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze we Fromborku. Jego fundamenty są w większości gotyckie.

Tak znaleźliśmy nieznany dotąd zamurny dom Mikołaja Kopernika. Koło tejże kurii Eliasz Morsianus Cimber wykonywał więc swoje obserwacje.

Przypis redakcji "Uranii": publikowana seria dr J. Pagaczewskiego stanowi treść Jego pracy pt. "Obserwatoria Mikołaja Kopernika na Warmii" (Olsztyn, 1967), zaadoptowanej przez Autora dla "Uranii". Tekst uzupełnienia napisany jest w roku 1972 i dotąd nie był publikowany.

Część 4. Obserwatorium Mikołaja Kopernika w Olsztynie i Lidzbarku

Dnia 11 listopada 1516 r. Kopernika obrano administratorem dóbr kapitulnych. Siedziba administratora, któremu podlegały okręgi Olsztyna i Pieniężna (Melzaku), znajdowała się w Olsztynie. Jak pisze Jeremi Wasiutyński, "Kopernik był tam już na św. Marcina i obejmował urząd". Rezydencją administratora był gotycki zamek obronny, zbudowany na skarpie nad Łyną w XIV wieku przez kapitułę warmińską. Kopernik zajmował ostatnią z sal w skrzydle północno-zachodnim zamku.

Wzdłuż południowej ściany tego skrzydła zamkowego, równolegle do sali mieszkalnej administratora, biegnie kryty, wczesnogotycki krużganek arkadowy z którego otwiera się widok na podwórze zamkowe i wysoką, spodem kwadratową, górą zaś okrągłą wieżę strażniczą. Ów gotycki krużganek Kopernik postanowił wyzyskać jako zastępcze obserwatorium astronomiczne, w braku kwadrantu i platformy, jaką — jak już wiadomo — posiadał we Fromborku, a której budowa była z pewnością pracochłonna i kosztowna. Ganek był kryty od początku swego istnienia; piękne ostrołukowe arkady, zupełnie analogiczne do arkad powstałego współcześnie zamku kapitulnego w Lidzbarku, zwracają się ku południowemu wschodowi. Słońce tylko niedługo oświetla go przed południem; w pobliżu samego południa pada nań cień wysokiej wieży strażniczej, ukończonej z początkiem XVI st., niedługo przed przybyciem Mikołaja Kopernika. Wkrótce po przybyciu Kopernika, a chyba najpóźniej wiosną 1517 r., dużą połać ściany wewnątrz krużganka, tuż pod powałą, pokryto nowym tynkiem i starannie wygładzono. Na płaszczyźnie 140x705 cm nakreślił Kopernik najpierw grafitem, pociągając następnie przywiezionymi z Italii farbami, szereg linii hiporbolicznych. W ten sposób powstała słoneczna tablica obserwacyjna, mało mająca wspólnego z jakimkolwiek zegarem słonecznym, jak się to często słyszało w odniesieniu do tego niezmiernie cennego zabytku. Metoda konstrukcji tablicy zasadza się na metodzie wykreśleń refleksyjnych zegarów słonecznych, stosowanej jednak powszechnie w gnomonice dopiero od XVII wieku. Należy podziwiać geniusz naszego Astronoma, który — można powiedzieć — wynalazł metodę kreślenia zegarów słonecznych refleksyjnych, metodę, której nigdzie niestety nie opisał, wskutek czego została ona zaprzepaszczona dla nauki. Jest to więc przyrząd Kopernika o nowej metodzie obserwacyjnej, o której nie ma wzmianki w dziełach starożytnych astronomów i gnomoników.

Nowe spojrzenie na olsztyńską tablicę astronomiczną Kopernika zawdzięczamy drobiazgowym badaniom Tadeusza Przypkowskiego. Jeszcze E. Zinner, pierwszy który w nowszych czasach zwrócił uwagę na ten bezcenny zabytek, nie znał właściwego charakteru tej tablicy, a nawet właściwego typu zegara słonecznego za jaki ją uważał. Zdradzając swą niewiedzę w sprawach praktycznej i teoretycznej gnomoniki, poszukiwał on ustawicznie "brakującej" wskazówki, uważając tablicę za zwykły zegar słoneczny. Przypuszczał nawet, że krużganek — ponad wszelką wątpliwość pochodzący z XIV wieku — został po 1521 r. przebudowany, a za czasów Kopernika "zegar" znajdował się na zewnętrznej, południowo-wschodniej ścianie zamku. Na podstawie opublikowanego przez Zinnera rysunku, a nie mając dostępu do oryginału, Feliks Przypkowski już w 1943 r. odkrył w Jędrzejowie właściwy charakter typu gnomonicznego tego zabytku, zwróciwszy uwagę na fakt, że linie godzinowe zbiegają się u dołu wykresu, czyli odwrotnie niż miałoby to miejsce na zwyczajnym zegarze słonecznym.

Kopernik posługiwał się ową tablicą na zasadzie refleksji promieni słonecznych w lusterku osadzonym na wgłębieniu drewnianej ramy na parapecie okna. Otwór po tym lusterku widział jeszcze H. R. Hein, proboszcz ewangelicki w; Olsztynie, który ten pseudo-"słoneczny zegar" Kopernika opisywał w swoich wspomnieniach. Jednakże Hein zgoła niewłaściwie rozumiał, a właściwie zupełnie nie rozumiał konstrukcji "zegara", wprowadzając tylko w błąd innych badaczy. Wymyślił on hipotezę dwóch luster: jednego wielkiego, zawieszonego na wieży strażackiej, drugiego małego na ramie okiennej. To wielkie lustro miało kierować promienie słoneczne na małe. Nie potrzebujemy tu chyba udowadniać absurdalność tego pomysłu. Hak wskazywany na wieży służył do zupełnie innych celów.

Metoda obserwacji przy pomocy tablicy słonecznej wydaje się łatwo zrozumiała. Gdy w dowolnym miejscu tablicy, na pewien czas przed lub po wiosennym zrównaniu ukazał się w danym momencie "zajączek" będący odbiciem światła słonecznego w rtęciowym lusterku, Kopernik — zaznaczywszy grafitem jego miejsce na tablicy — mógł obliczyć przy pomocy graficznej metody interpolacji, ile czasu po tym momencie upłynie jeszcze do chwili równonocy, względnie, w jakim czasie po momencie równonocy nastąpiła obserwacja. Średnia arytmetyczna z kilku lub kilkunastu tego rodzaju dostrzeżeń pozwalała na obliczenie średniego momentu równonocy, co w konsekwencji prowadziło do obliczenia długości roku zwrotnikowego, zwłaszcza w połączeniu z dawnymi obserwacjami. Ten sam wynik otrzymał Kopernik we Fromborku przy pomocy kwadrantu; każdorazowa obserwacja w momencie prawdziwego południa dawała wysokość Słońca, co przy pomocy interpolacji pozwalało obliczyć moment równonocy i, co za tym idzie, długość roku. Wszystko zaś razem miało znaczenie praktyczne: służyło sprawie reformy kalendarza, ustalenia terminów świąt ruchomych, nad czym pracowało wielu współczesnych astronomów.

Przy tej sposobności natrafiamy na ślad jeszcze jednej obserwacji Kopernika, nigdzie przez niego nie wyszczególnionej ani też nie zamieszczonej w spisie Ludwika Antoniego Birkenmajera (Mikołaj Kopernik, Kraków 1900, str. 317). Mianowicie, chcąc gnomonicznie wykreślić na murze krużganka zamkowego doświadczalną tablicę słoneczną, musiał Kopernik koniecznie uprzednio wyznaczyć szerokość geograficzną zamku, ok. 53°45', oraz — co nie jest już tak ważne — azymut kierunku ściany (ok. 33°03'). Pisze o tym Przypkowski:

Na czas pobytu Kopernika w Olsztynie przypada pięć obserwacji (nr nr 25-29 katalogu Birkenmajera). 7 czerwca 1518 r. obserwował zaćmienie Słońca — choć prawdopodobnie nie w Olsztynie lecz w Krakowie (ma to wynikać z odręcznego dopisu Kopernika pod ryciną: "In fine altitud. 32 Crac").
Druga obserwacja datowana 12 grudnia 1518 r. dotyczy opozycji Marsa. Birkenmajer przyjmuje jako miejsce Olsztyn ze znakiem zapytania, to samo odnosi się zresztą także do dalszych trzech obserwacji. L. Prowe twierdzi, że okres od jesieni 1515 do jesieni 1520 Kopernik spędził we Fromborku, opierając się na niezbyt pewnym przypuszczeniu, że w przypadkach, kiedy Kopernik tego nie zaznaczył, należy przyjąć Frombork za miejsce obserwacji. Jednakże zarówno Zinner, jak i H. Schmauch uważają powyższe obserwacje za wykonane w Olsztynie. Schmauch zauważył bowiem bardzo bliską zbieżność daty jednego z listów pisanych przez Kopernika z Olsztyna z datą jednej obserwacji: data obserwacji opozycji Jowisza w dniu 30 kwietnia 1520 r., która jest najprawdopodobniej średnim wynikiem kilku obserwacji ("godzina 11 przed południem") koincyduje z datą listu pisanego ręką Kopernika 29 kwietnia 1520 r.

Wszystkie te fakty świadczą, że Kopernik miał w Olsztynie dwa narzędzia: triquetrum i sferę armilarną, a przynajmniej tę ostatnią.

Z którego miejsca w zamku wykonywał Kopernik te obserwacje? Najlepszym i chyba jedynym punktem dogodnym do tego celu była wieża strażnicza, a w szczególności okrągły, otwarty taras na jej szczycie, otoczony krenelażem. Podobne przypuszczenie wyrazili Tadeusz Czacki i Marcin Molski w liście do Śniadeckiego z 2 sierpnia 1802 r.: "Wieża bliska, na którą Kopernik wchodził i tam noce trawił…" Nie można się jednak zgodzić z twierdzeniem Zinnera, iż "Kopernik nie miał żadnej konieczności ustawiania swej armilli na wieży. Przy wysokim położeniu zamku wystarczyło zupełnie ustawienie narzędzia na najwyższym piętrze wieży schodowej, która znajduje się w zachodnim narożniku zamieszkiwanego przez niego skrzydła zamku i obserwowanie przez zamurowane obecnie okno. Również krużganek biegnący przed pokojami biurowymi (urzędowymi) mógł w tym celu wchodzić w rachubę".

Otóż nie potrzeba dowodzić absurdalności tego twierdzenia, zważywszy że sam Zinner zwalcza w innym miejscu możliwość obserwacji przez okno wieży Kopernika we Fromborku, chyba że to były obserwacje nie wymagające narzędzi. Dodać należy, że obecnie zamurowane okno na szczycie wieży schodowej w Olsztynie nie jest żadnym oknem. Są to typowe dla gotyku blendy, imitacje okien w celach dekoracyjnych. Taras na szczycie wieży miał 7 m średnicy (38,5 m2) i pozwalał na zupełnie swobodne rozlokowanie się z niewiele zabierającą miejsca sferą armillarną. Przypadkowe użycie krużganka do obserwacji nie było wykluczone, ale nie mogło być regułą, gdyż widoczna była stamtąd bardzo ograniczona część nieba.

Również i w Lidzbarku, gdzie do r. 1512 Kopernik przebywał na dworze swego wuja, biskupa Łukasza Waczenrodego, miejscem jego obserwacji była zapewne narożna, wysoka wieża strażnicza zamku.

L. A. Birkenmajer przypuszcza, że Kopernik wykonał w Lidzbarku dwie obserwacje: zaćmienia Księżyca dnia 6 października 1509 r. i położenia Marsa w dniu 1 stycznia 1512 r. Obie te obserwacje wykonał najprawdopodobniej bez narzędzi. Jest to oczywiste odnośnie pierwszej, w drugim przypadku była to koniunkcja Marsa z α2 Librae, przy czym odległość Marsa od gwiazdy była bardzo mała, co wskazuje raczej na ocenę gołym okiem; mogła być wykonana skądkolwiek, nawet z jakiegoś okna.

Należy zaznaczyć nawiasowo, że 64 pozycje wykazu Birkenmajera nie oznaczają, że Kopernik tyle tylko wykonał obserwacji w ciągu swego życia. I tak, nr 5 listy obejmuje obserwacje nachylenia ekliptyki do równika w latach 1497-1500, mogło ich być kilkadziesiąt! Podobnie obserwacje równonocy są wartościami obliczonymi z kilku lub kilkunastu poszczególnych dostrzeżeń. Wydaje się, że taki sam charakter mają obserwacje opozycji planet: trudno wyobrazić sobie, aby Kopernik przychodził do narzędzia właśnie w chwili opozycji. Na pewno robił wiele doświadczeń w okresach opozycji i albo obliczał z nich najlepszy moment przeciwstawienia planety do Słońca, co jest najprawdopodobniejsze, albo po prostu publikował tylko obserwację leżącą najbliżej tego momentu. Taki sam charakter nosi nr 9, zawierający pięcioletnie obserwacje Słońca oraz nr 8: obserwacje α Virginis (Spica) w latach 1497-1504.

Ciekawym, ale już nieco marginesowym zagadnieniem jest, w jaki sposób Kopernik wyznaczał i "przechowywał" czas. Najprawdopodobniej jego zegarem "normalnym" był zegar wieżowy fromborskiej katedry, pochodzący z czasów zapewne ok. 1513 r., gdyż z tego czasu pochodzą pierwsze o nim wzmianki. Z dochowanych rachunków wynika, że od 1513 czy 1515 roku zegar ten był pod troskliwą opieką. Kupiono nowy sznur za jedną grzywnę, potem drut mosiężny i klucz. Sprowadzono też majstra do jego gruntownej naprawy, płacąc za tę pracę trzy dukaty. Te wszystkie wzmianki dowodzą, że Kopernik (bo któżby inny?) przywiązywał dużą wagę do regularnego chodu zegara. Mimo to podawał on czas swych obserwacji tylko z dokładnością ułamka godziny (1/2, 1/3, 1/4, 1/5, 1/8 i 1/12) z wyjątkiem obserwacji zaćmień Słońca, przy których podaje czas z dokładnością jednej minuty, posługując się w tych przypadkach oczywiście zegarem słonecznym, wykonanym również własnoręcznie. Nocą musiał Kopernik wyznaczać poprawki dla zegara wieżowego z obserwacji gwiazd.

Kopernik jako obserwator wzorował się niestety dość niewolniczo na astronomach starożytnych, którzy na ogół nie podawali szczegółów swoich obserwacji, uważając je za zbędne, a wprowadzając do swoich opisów już gotowe, obliczone wyniki dostrzeżeń. Toteż poza wzmianką w Revolutiones, że większość swoich obserwacji astronomicznych wykonał we Fromborku, nie znajdujemy prawie nigdzie uwagi, w jakim miejscu obserwował, ani jakiego używał narzędzia, a nawet często czas obserwacji nie jest podany.

Dlatego prawie wszystkiego, co dotyczy prac obserwacyjnych Kopernika, musimy się jedynie domyślać.

Zakończenie

Przekazane tradycje, że Kopernik we Fromborku obserwował z wieży północno-zachodniej, bądź też z obronnego ganku przy tej wieży, rozbudowanego w taras obserwacyjny od strony południowej, należy ostatecznie odrzucić jako mity.

Nie obserwował on nigdy na chwiejnych gankach czy drewnianym tarasie, lecz od samego początku na mocnym, murowanym i wypoziomowanym fundamencie, przez którego płaską powierzchnię biegła linia południkowa, zbudowanym w pobliżu zewnętrznej kurii, które posiadał według dokumentu od czerwca 1512 r. Potem, po wojnie z Zakonem, już do śmierci pracował na masywnej, otoczonej murami i blankami wieży południowo-zachodniej, zwanej dzwonnicą albo oktogonem, gdzie na 6-metrowym tarasie znalazł świetne warunki do obserwacji nieba.

Przejściowo w Olsztynie dokonywał obserwacji również z murowanej wieży strażniczej, z tarasu u jej szczytu oraz przy pomocy przemyślnie wykreślonej tablicy obserwacyjnej na murze krużganka.

Zatem wbrew twierdzeniom Zinnera, który jednak znajdował się już na drodze do prawdy, oraz idących za nim niewolniczo innych autorów, stwierdzić można tu z całym naciskiem i stanowczością, że Kopernik posiadał swoje obserwatorium i to tak we Fromborku, jak i w Olsztynie, a więc budowle służące stale celom obserwacji ciał niebieskich. Te dwa obserwatoria Kopernika należy koniecznie umieścić w spisie obserwatoriów astronomicznych średniowiecznych, bezpośrednio po obserwatorium Walthera i Regiomontana w Norymberdze, gdzie na przysposobionym do tego celu balkonie przy Rosengasse wykonywano setki obserwacji położeń planet i innych ciał niebieskich.

Jest rzeczą oczywistą, że w przypadku Kopernika (i w ogóle średniowiecznych astronomów) do nazwy "obserwatorium astronomiczne" nie można przywiązywać tej samej miary, co do wielkich obserwatoriów dzisiejszych, gdzie i pawilonów jest wiele, a pracujący astronomie liczą się na dziesiątki lub nawet setki. Trzeba jednak zgodzić się że tam, gdzie był choć jeden astronom obserwujący niebo i jakiś postument murowany, którego współrzędne geograficzne zostały pomierzone lub dadzą się jeszcze pomierzyć, i jeżeli z postumentu tego były dokonywane systematycznie obserwacje przy pomocy jednego lub kilku narzędzi, jak to było w przypadku Kopernika — był to nie punkt obserwacyjny, lecz obserwatorium.


[ Pavimentum | Frombork | Książki i artykuły o Fromborku]

[ Strona główna | Informacje techniczne | Nowości | Mapa strony | PGP]

© 1999–2017 by Tomasz Lewicki

Dobra strona!

Creative Commons Spam Poison Valid XHTML Valid CSS2 Kubuntu PageRank