Planetarium Śląskie a Polskie Towarzystwo Miłośników Astronomii

Ludwik Zajdler

Poniższy artykuł został opublikowany w specjalnym numerze miesięcznika "Urania" z sierpnia 1975 r., poświęconego pierwszemu polskiemu planetarium w Chorzowie. Przygotowanie i publikacja wersji elektronicznej za zgodą redakcji czasopisma "Urania-Postępy Astronomii".

Powstanie Planetarium Chorzowskiego łączy się z rokiem 1953, uznanym przez Światową Radę Pokoju za Rok Kopernikowski (z okazji 410 rocznicy śmierci Kopernika) i przypadającym w tym czasie eksplozywnym rozrostem Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii. Warto przypomnieć, że PTMA w okresie dwudziestolecia międzywojennego liczyło przeciętnie trzystu członków w całej Polsce (i tyle w chwili reaktywizacji w 1947 r.), a w roku 1953 — około pięciu tysięcy!

Nie będę rozwijał historii powstania Planetarium. Stwierdzić jedynie wypada, że przyczyniło się do tego niewątpliwie Polskie Towarzystwo Miłośników Astronomii, które poprzez audycje radiowe już od połowy 1945 r., poprzez prasę codzienną, miesięcznik "Urania" (wznowiony w maju 1946 r.), organizację cyklu odczytów w Domach Kultury, w szkołach i zakładach pracy, a przede wszystkim poprzez wystąpienia do władz — propagowało wiedzę o Wszechświecie i potrzebę budowy sieci obserwatoriów miłośniczych (ludowych) w całym kraju. Szczególnie podatnym dla tej propagandy okazały się południowo-zachodnie dzielnice: Krakowskie i Śląsk. Już pod koniec działań wojennych Kraków stał się "stolicą astronomii polskiej", tu znalazło schronienie wielu naukowców wysiedlonych z innych rejonów Polski, tu korzystali z gościnności Krakowa jeszcze przez pewien czas w szczególności astronomowie warszawscy. Stolica Polski jeszcze przez parę następnych lat pokryta była gruzami. W Krakowie zatem najpierw zagorzało ognisko astronomicznego ruchu miłośniczego, którego płomień stopniowo rozszerzał się po kraju. Najwcześniej ogarnął on Śląsk: w 1950 r. Oddział PTMA w Gliwicach stał się drugim pod względem liczebności po Krakowie oddziałem, wyprzedzając znacznie Warszawę.

Astronomia zaczęła być "modna", nazywano ją emfatycznie "narodową nauką polską" — nawiązując do postaci Mikołaja Kopernika — co dało w konsekwencji wzmożony napływ maturzystów na studia astronomiczne (wielu z nich stało się astronomaimi-profesjonalistami). Wzrosło zainteresowanie astronomią — a było to jeszcze na długo przed pierwszymi lotami kosmicznymi — wśród niezrzeszonej w PTMA części społeczeństwa. Stwierdzić zatem trzeba, że ideę budowy obserwatorów ludowych i planetariów zrodziło zapotrzebowanie społeczne.

W rachubę wchodził początkowo Kraków i Śląsk, następnie Warszawa (prezes Oddziału Warszawskiego dr Jan Gadomski wystąpił oficjalnie z projektem do władz w 1951 r.) i Poznań. Niełatwo jednak było w pierwszych latach powojennych uzyskać kredyty na budowę obiektu nic pierwszorzędnego znaczenia dla gospodarki narodowej.

Jak doszło do powstania Planetarium w Chorzowie — informuje nas album "Śląskie Planetarium" wydany w dziesięciolecie jego otwarcia. Zainteresowanych odsyłamy także do artykułu prof. dra Romana Janiczka w "Uranii" (…) Należy tu jednak zaznaczyć, że projekt uzyskał gorącego zwolennika w osobie wojewody śląskiego Jerzego Ziętka, twórcy Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku na terenie pokopalnianym między Katowicami a Chorzowem, gdzie na wzniesieniu znalazło Planetarium lokalizację. Otwarcie nastąpiło "na Barbórkę" — w Dzień Górnika 4 grudnia 1955 r. Za datę uruchomienia uważać należy 1 stycznia 1956 r., kiedy kierownictwo placówki objął mianowany przez Ministerstwo Oświaty — Józef Sałabun.

Osobie dyrektora Sałabuna można by poświęcić odrębny rozdział. Podobnie jak jego poprzednik z okresu "sprzed Barbórki 1955", Roman Janiczek (dziś profesor Politechniki w Częstochowie, wówczas kierownik z ramienia Pałacu Młodzieży w Katowicach, któremu Planetarium początkowo podlegało) — był wieloletnim aktywistą Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii. Miał wielki talent w doborze współpracowników. Ale rozdział ten musiałby być bardzo duży, bo należało by poświęcić wiele miejsca niemal wszystkim współpracownikom, z których dosłownie każdy jest miłośnikiem astronomii. Jako wieloletni członek Rady Naukowej Planetarium i nieetatowy współpracownik w organizacji kilku wystaw problemowych, miałem niejednokrotnie sposobność poznać ich stosunek do pracy. To nie tylko spełnianie obowiązków wynikających z umowy o pracę, to iście miłośniczy zapał do tematyki. Trudno to w krótkiej formie opisać, łatwo się to pojmuje przy bliższym zetknięciu się. W pewnym stopniu wyraża się to w tekście artykułów zamieszczonych w niniejszym zeszycie.

Planetarium Śląskie, podobnie jak i inne polskie planetaria powstałe w latach następnych, jest jednostką administracyjnie niezależną od Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii. Ma własny program (artykuł Marii Pańków), w którym poczesne miejsce zajmują prace o charakterze naukowym. W dziedzinie popularyzacji astronomii i nauk związanych prowadzi systematyczne nauczanie w ramach programu szkoły średniej. W ramach propagowania astronomii wśród osób niezrzeszonyeh Planetarium stało się — do pewnego przynajmniej stopnia — instytucją konkurującą z PTMA, czego dowodem może być pewne przyhamowanie rozrostu Towarzystwa po r. 1955. Jest to zrozumiałe, zważywszy na grupę miłośników, których można by zaliczyć do "widzów-turystów" (patrz artykuł Henryka Chrupały). W latach poprzedzających powstanie Planetarium wstępowali do Towarzystwa, gdyż jedynym źródłem systematycznie informującym w sposób popularny o wydarzeniach w świecie astronomicznym była dla nich "Urania" i organizowane przez Towarzystwo imprezy. Powstanie planetariów, gdzie za skromną opłatą każdy zainteresowany ma sposobność "przeżycia" zwiedzenia Wszechświata, musi się "ujemnie" odbić na liczebności członków. Pozostają w szeregach ci, którzy głębiej śledzą postęp astronomii, lub ci, którzy prowadzą systematyczne obserwacje.

Z drugiej jednak strony — działalność Planetarium przyczynia się także i do wzrostu liczby tych właśnie członków, którzy astronomię traktują jako "hobby". Dużą rolę spełniają tu również Olimpiady Astronomiczne (artykuł Marka Szczepańskiego). Poważna część ich uczestników swe losy związała na stałe z astronomią. Jeżeli więc planetaria odbierają Towarzystwu miłośników "turystów", przyczyniają się za to do wzrostu liczby członków o wyższych kwalifikacjach. Spadek ilości kompensuje wzrost jakości. Tak więc obie organizacje działając odrębnie, dążą do wspólnego celu, wzajemnie uzupełniają się.

Przez szereg lat łącznikiem między Planetarium a Towarzystwem był doc. Józef Sałabun, dyrektor Planetarium i prezes Zarządu Głównego PTMA w trzech kolejnych kadencjach (1964-1973). Świetnie łączył te dwie funkcje. Po jego zgonie, zważywszy również, że liczba planetariów w Polsce zwiększyła się, utworzona została przy Zarządzie Głównym odrębna Komisja dla współpracy z planetariami.

W ostatnich latach nastąpiły pewne zmiany w oddziałach PTMA, ich liczba wzrosła do 28. Także na miejsce liczebnie dużego Oddziału Gliwickiego czynne są oddziały w Chorzowie, Częstochowie, Dąbrowie Górniczej, Gliwicach, Katowicach i w Opolu. Oddział w Chorzowie ma swoją stałą siedzibę w Planetarium. O udziale Planetarium w pracach PTMA świadczą również częste artykuły w "Uranii", pisane przez pracowników Planetarium, a także cały niniejszy zeszyt.

[ Strona główna | Podbój Polskich Planetariów | Planetaria | Astronomia | Podróże | Informacje techniczne | Nowości | Mapa strony | PGP ]

Ostatnia aktualizacja: 16 lutego 2009


© 1999–2017 by Tomasz Lewicki

Dobra strona!

Creative Commons Spam Poison Valid XHTML Valid CSS2 Kubuntu PageRank