Komu służy planetarium?

Maria Pańków

Poniższy artykuł został opublikowany w specjalnym numerze miesięcznika "Urania" z sierpnia 1976 r., poświęconego w całości polskim planetariom, których wówczas było dziewięć, z czego szerokiej publiczności swoje podwoje udostępniało pięć (Frombork, Olsztyn, Grudziądz, Warszawa, Chorzów). Przygotowanie i publikacja wersji elektronicznej za zgodą redakcji czasopisma "Urania-Postępy Astronomii".

Chwilę zadumy nad tym, jak zwięźle i najtrafniej przedstawić rolę i zadania planetarium przerwały mi fragmenty — dochodzącej przez okno pracowni — rozmowy — w której mały chłopiec, chyba przedszkolak, zapytywał rodziców, co to za budynek, a po otrzymaniu odpowiedzi, że jest to Planetarium stwierdził autorytatywnie i z wielką niecierpliwością: "więc chodźmy tam, bo chcę oglądać te planety".

Sądzę, że to lapidarne stwierdzenie "chcę oglądać" planety, chcę oglądać niebo i zachodzące na jego tle zjawiska astronomiczne, kieruje w mury planetarium większość zwiedzających. Można zatem mniemać, a czynię to na podstawie licznych rozmów i dyskusji z osobami odwiedzającymi planetarium, że wielu ludzi traktuje tę placówkę jako obiekt umożliwiający dość niecodzienną, kulturalną rozrywkę.

Tempo, w jakim toczy się życie w drugiej połowie dwudziestego wieku, jest ogromne i dlatego zapewne, szczególnie my, mieszkańcy wielkich miast — odczuwamy potrzebę relaksu w postaci chwil spędzonych w rozluźnieniu — jak to się ongiś mawiało "na łonie natury". Dla mieszczucha korzystającego ze wszystkich udogodnień techniki, a więc między innymi chodzącego wieczorami po jasno oświetlonych ulicach, nad którymi gwiazdy przybladły, wizyta w Planetarium jest więc również w pewnym sensie wyprawą za miasto, wyprawą do miejsca, w którym mroki nocy rozjaśniają jedynie migotliwe światełka gwiazd; co usposabia do spokojnej zadumy i marzeń.

Istota rzeczy leży w tym, żeby ludzi przybyłych do planetarium w celach, nazwijmy to — rozrywkowych — usatysfakcjonować. Zatem idealny seans dla tej kategorii widzów to spektakl, w którym pokaz przebiegu zjawisk astronomicznych zaopatrzony jest w komentarz opracowany w literackiej formie, zawierający konieczne objaśnienia, ale podane tak przystępnie, by nie nużyły słuchaczy. Możliwości aparatury planetarium wzbogaca się więc zazwyczaj wyświetlaniem przeźroczy i filmów, a także odpowiednią ilustracją muzyczną. Pracownicy wielu planetariów projektują i konstruują rzutniki, za pomocą których można pokazać szereg zjawisk nie wchodzących w zakres możliwości klasycznej aparatury. Wśród "rekordzistów" w tym zakresie prym wiodą Planetaria w Moskwie, Toronto i Pradze. Ta funkcja planetarium, to jest dostarczanie kulturalnej rozrywki — była ongiś dominująca, jeśli nie jedyna. Gdy w sierpniu 1923 roku uruchomiono w Zakładach Zeissa pierwszą aparaturę, której wynalazcą był zmarły w 1959 roku prof. dr inż. Walther Bauersfeld, nazwano planetarium "gwiezdnym teatrem". Pod tym względem aparatura planetarium nie straciła ani aktualności, ani ważności. Jednakże wykorzystanie jej z biegiem czasu bardzo się rozszerzyło. Spostrzeżono, że planetarium to kapitalna pomoc dydaktyczna i obecnie ceni się te właśnie jego możliwości. Ten fakt jest przede wszystkim zasługą zapaleńców, których wielu działało i nadal działa w gronie pracowmików planetariów, znajdujących się w różnych zakątkach świata.

Niebagatelny wpływ na ten stan rzeczy wywarł również rozwój dydaktyki i metodyki nauczania różnych przedmiotów, a więc i astronomii.

Liczne osiągnięcia nauki wzbogacające naszą wiedzę o Wszechświecie stwarzają konieczność zmiany programów nauczania i stałego powiększania zakresu wiadomości przekazywanych uczniom. Oznacza to konieczność modernizacji metod nauczania, między innymi przez zastosowanie nowych technik nauczania i licznych środków audiowizualnych. Stwierdzenie, iż planetarium ogromnie upraszcza nauczanie tych działów astronomii, do opanowania których konieczna jest wyobraźnia przestrzenna, spowodowało nałożenie na planetarium nowych obowiązków. Do celów dydaktycznych bardzo przydatne okazały małe planetaria, w których podczas seansu uczestniczą uczniowie jednej lub co najwyżej dwóch klas. W małych planetariach lekcje przeprowadzane są w kameralnej formie, między innymi dlatego, że lektor przemawia do słuchaczy wprost, a nie poprzez aparaturę nagłaśniającą. Łatwiej więc o dyskusję, można zatem szczegółowo wyjaśnić te części pokazu, które okazały się zbyt trudne dla niektórych słuchaczy.

Reprezentuję pogląd, że działalność dydaktyczna planetarium nabierze z czasem jeszcze większego znaczenia. Godzi się w tym miejscu zwrócić uwagę na fakt, że sprawa wychowania społeczeństwa, które będzie konsekwentnie realizować ideę kształcenia ustawicznego, będzie tym owocniejsza, im liczniejsza będzie sieć placówek kulturalno-oświatowych, ułatwiających samodzielne pogłębianie wiedzy. W zakresie nauczania astronomii — bardzo ważnej ze względu na walory światopoglądowe, rola ta przypada oczywiście planetarium. Szeroki wachlarz kierunków działalności różnych planetariów już dziś zawiera formy niezwykle cenne dla osób, które zamierzają we własnym zakresie rozszerzać swą wiedzę astronomiczną. Mowa tu o prelekcjach i referatach na wybrane tematy, kursach wiedzy o Wszechświecie, o wieczorach dyskusyjnych, wystawach problemowych, konkursach, sesjach popularno-naukowych, o pokazach nieba i konsultacjach i wreszcie o działalności wydawniczej, której przedmiotem są aktualne wydarzenia kosmiczne, a wiec nowości w zakresie astronomii i astronautyki. Wybór form pracy, optymalnych w danym środowisku, zależy od możliwości aparaturowych, lokalowych oraz od inicjatywy, poziomu i chyba przede wszystkim od zapału pracowników danego planetarium.

Powyższe dywagacje na temat roli i miejsca planetarium oraz jego użyteczności dla społeczeństwa doprowadziły do momentu, w którym pora zastanowić się nad sylwetką pracownika planetarium. Nie jest łatwo wywiązywać się należycie z rozlicznych obowiązków, jakim trzeba sprostać, chcąc właściwie realizować tak różne kierunki działalności. Poza wszelką dyskusją pozostaje fakt, iż każdy, kto chce dobrze pracować w planetarium, musi posiadać bardzo gruntowną wiedzę rzeczową. Jest to warunek konieczny, ale nie wystarczający. Równie istotne są — moim zdaniem — liczne walory osobiste, spośród których wyróżniłabym komunikatywność i umiłowanie pracy z ludźmi.

W tym miejscu Czytelnik — być może — żachnie się. że zabrzmiało to zbyt sloganowo; ale jakże inne określenie oddałoby tę myśl treściwiej?

Widz, przychodzący do planetarium — bez względu na to, czy jest profesorem uniwersytetu, czy też przedszkolakiem, którego wiedza astronomiczna nie zawsze wystarczy nawet na odróżnienie Słońca od Księżyca (toczyłam kiedyś dysputę z przedszkolakiem, który widząc na jasnym niebie Księżyc w pełni uparcie twierdził, że to Słońce, bo "Księżyc ma połowę") — oczekuje uprzejmych i wyczerpujących odpowiedzi na pytanie łatwe i trudne, sformułowane poprawnie lub błędnie, tyczące bezpośrednio astronomii lub obejmujące zagadnienia z pogranicza różnych dziedzin nauki. Usatysfakcjonować odpowiedzią każdego z pytających może jedynie taki lektor, który potrafi, a przede wszystkim chce dostosować się do poziomu rozmówcy. Większość zwiedzających zadowala się objaśnieniami ogólnie podanymi, a osoby zainteresowane bardziej szczegółową dyskusją stanowią niewielki odsetek gości planetarium — w związku z tym łatwo zmanierować się, przyjmując styl objaśniania właściwy niektórym zbyt zrutynizowanym przewodnikom. Jeśli więc brak komuś sporej dozy samokrytycyzmu, to grozi mu niebezpieczeństwo popadnięcia w rutynę, której następstwem może być nazbyt formalistyczny stosunek do ludzi przybywających do planetarium z zamiarem zgłębienia nurtujących ich problemów. Są to często najnowsze wydarzenia kosmiczne, stąd wniosek, że dany lektor nie może zaprzestać samokształcenia i musi obok historii astronomii doskonale znać główne zarysy współczesnych kierunków badań astronomicznych. Dowodzi to, iż obok umiejętności elastycznego dopasowywania do sposobu rozumowania widzów, co wymaga umiejętności szybkiej zmiany nastroju i poziomu rozmowy, trzeba cechować się również dokładnością i systematycznością.

Spotkałam się kiedyś ze stwierdzeniem, że wymagania, jakie stawiam pracownikowi są zbyt wygórowane, żeby znaleźć w Polsce człowieka, który uczyniłby im zadość. Mam głębokie przekonanie, że mój rozmówca mylił się. Świadczy o tym działalność polskich planetariów. Jak długo będą w nich ludzie, którzy w twórczym niepokoju poszukiwać będą najlepszych form przekazywania wiedzy, tak długo idea o potrzebie budowy tych placówek zdobywać będzie kolejne dowody swej słuszności.

Rozważania te możnaby zamknąć stwierdzeniem, że charakter i rangę społeczną planetarium określają jego pracownicy. Oczywiście, widz wchodzący do budynku, w którym jest obowiązkowa szatnia, skojarzy planetarium z filharmonią lub teatrem, natomiast wchodząc do sali, w której wszyscy siedzą w okryciach, z parasolami lub innym bagażem — wspomni raczej cyrk lub przeciętne kino; jednakże wychodząc z Planetarium wyniesie ze sobą wspomnienia, których treść ukształtowana będzie przez wystąpienie lektora prowadzącego seans i udzielającego wyjaśnień.

Jedyną miarą efektywności pracy planetarium może więc być odsetek zwiedzających — którzy po pierwszej wizycie poczują chęć, by tu powrócić, jakkolwiek jest jeszcze inny — społeczny pożytek tej działalności dydaktyczno-popularyzatorskiej, a mianowicie, zainteresowanie astronomią, które wielu ludzi zaspokajać będzie samodzielnie poprzez lekturę książek i artykułów w bieżących czasopismach popularno-naukowych.

[ Strona główna | Podbój Polskich Planetariów | Planetaria | Astronomia | Podróże | Informacje techniczne | Nowości | Mapa strony | PGP ]

Ostatnia aktualizacja: 13 stycznia 2009


© 1999–2017 by Tomasz Lewicki

Dobra strona!

Creative Commons Spam Poison Valid XHTML Valid CSS2 Kubuntu PageRank